wtorek, 5 września 2017

Ciechanów - moje rodzinne strony

Jestem zakochany we Wrocławiu i jednocześnie czechofilem. Jednak o "korzeniach" nie powinno się zapominać, dlatego dzisiaj parę słów o moim rodzinnym mieście.


Ciechanów to miasto średniej wielkości (48 tys. ludzi), położone na linii kolejowej Warszawa - Gdańsk. To położenie właśnie ratowało mnie przed śmiercią z nudy, gdyż jeszcze w momencie, gdy się stamtąd wyprowadzałem, Ciechanów był brudną, szarą, nudną, zabitą dechami dziurą. Potem jednak nowy prezydent zaczął powoli, ale skutecznie przywracać miastu dawną świetność. Nie będę zanudzał, co mieści się w Ciechanowie, że jest ośrodkiem tego i tamtego... Przypomnę za to, że miasto słynie w całej Polsce ze znakomitej jakości piwa, zwłaszcza miodowego. Stało się znane, gdyż było i jest sprzedawane w sklepach ze zdrową żywnością. A co poza piwem jest w Ciechanowie godne uwagi? Przede wszystkim...

Zamek książąt mazowieckich został zbudowany w XIV wieku i był kilkakrotnie przebudowywany. Największą świetność przeżywał w XVI wieku, gdyż był ulubioną siedzibą królowej Bony, dzięki której Ciechanów znacząco się rozwinął. Potem jednak miasto zaczęło upadać, podobnie jak zamek. W XIX wieku zostały z zamku (i z miasta) jedynie ruiny. Dzisiaj można podziwiać odrestaurowane mury zewnętrzne, na dziedzińcu - resztki ścian tzw. "wielkiego domu". Doprowadzenie zamku do obecnego stanu (czyli ruin, ale będących w dobrym stanie) sprawiło, że zamek "cofnął się w rozwoju", bo taki wygląd miał w XV wieku. Wtedy to w ciechanowskim zamku regularnie przebywał Władysław Jagiełło. Właśnie - mało kto wie, że Ciechanów ma prawo używać tytułu "miasta królewskiego". Zamek leżał niemalże na granicy z ziemiami Krzyżaków, więc nieprzypadkowo Sienkiewicz osadził tu sporą część akcji "Krzyżaków" - to właśnie tutaj odbył się m.in. pojedynek Zbyszka z Rotgierem.


Panorama z zachodniej wieży zamku ukazuje nam miejsce, w jakim został zbudowany - w dolinie rzeczki Łydyni. Ciechanów leży na wysoczyźnie, która przejawia cechy klimatu stepowego, jest więc dość sucho. Okolice zamku to wyjątek - wiosną rzeka zalewa okoliczne łąki, co doprowadziło do powstania mokradła. Na nim to właśnie postawiono zamek - jedyny bodajże na świecie istniejący do dzisiaj, który zbudowano na bagnie. Z powodu położenia jest też jedyną ciechanowską budowlą, której nie dała rady żadna armia i żadna wojna. Ciekawostką jest, że na początku XV wieku dosłownie kilkaset metrów na północ od zamku biegła granica z państwem krzyżackim. Zachodnia wieża pełniła funkcję arsenału. Wschodnia była więzieniem. Dzisiaj można zejść na jej dno po schodach. Kiedyś schodów nie było - więźniów spuszczano tam na linie 9 metrów w dół i zostawiano. Nawet nie trzeba było ich pilnować, bo mieli do pokonania albo wspomniane 9 metrów gładkiej, pionowej ściany, albo tyleż metrów kamiennych fundamentów.

"Grzyb atomowy", "Kołowrotek dla chomików-gigantów" - takie nazwy nadawano tej oryginalnej konstrukcji. Jest to wieża ciśnień, pełniąca też funkcję zbiornika na wodę dla straży pożarnej. Zbudowana w latach 70. ubiegłego wieku, zdobyła nawet srebrny medal w międzynarodowym konkursie architektonicznym. Jest obiektem charakterystycznym, cieszącym się wielkim zainteresowaniem inżynierów... i kompletnie bezużytecznym. Okazało się, że ażurowa konstrukcja nie wytrzyma ciężaru wody w zbiorniku, przez co nigdy nie został on napełniony, nawet na próbę.






Kościół farny, czyli parafia pw. św. Józefa. Najstarszy kościół w Ciechanowie i jeden z sześciu zabytkowych obiektów w mieście. Ciechanów dotknęło niestety kilka burz dziejowych, wiele razy przechodziła tutaj linia frontu, skutkiem czego miasto było bodajże 8 razy niemal doszczętnie palone, przez co ze starych budynków ostało się tylko ta szóstka (chyba że doliczymy poniemieckie domy  kolonistów, zbudowane w czasie II w.ś.). Sam kościół wyróżnia się wystrojem - wnętrze jest ozdobione nielicznymi tylko obrazami, za to jest dość pstrokato wymalowane, z licznymi kwiecistymi wzorami, jak przystało na folklor mazowiecki. Ma więc bardzo rustykalny charakter i mocno różni się tym od innych znanych mi kościołów. Kościół powstał na wzgórzu, na którym niegdyś znajdowała się świątynia rodzimowiercza - na południowej ścianie można nawet znaleźć pamiątkową tablicę na ten temat.

Ciechanowski ratusz - kolejny zabytek, tym razem neogotycki. Mały, ale elegancki, mieszczący się przy rynku. Miejsce to najlepiej oddaje zmiany, jakie zaszły ostatnio w Ciechanowie. Do niedawna kształt rynku był praktycznie niewidoczny - całość zajmował zaniedbany zieleniak, z łamiącymi się drzewami oraz popękaną, niesprawną fontanną. Dzisiaj jest tu plac, będący miejscem spotkań, wydarzeń artystycznych i kulturalnych. Jest też podświetlana fontanna, a także drzewka, jeszcze małe, ale pożyjemy i będą większe :) Wreszcie przejeżdżający przez miasto nie muszą pytać, gdzie Ciechanów ma centrum, bo od razu je widać, a sylwetki ratusza nic nie zasłania.

Dolina Łydyni. Źródłem nazwy rzeki jest zabawne wydarzenie. Otóż królowa Bona lubiła brać kąpiele w rzece. Pewnego dnia jakiś chłop zobaczył, jak wychodzi z rzeki, zwrócił uwagę na nieprzeciętnego urody nogi królowej i zaczął krzyczeć: "O, jakie łydy ma, łydy ma!". Królowa w swej łaskawości wzięła te wrzaski za komplement i od tej pory rzekę zaczęto nazywać Łydynią. Nie wiadomo, jak nazywała się wcześniej. Ani co się stało z chłopem, który zobaczył królową.
Sama dolina to miejsce unikatowe w skali Europy. Otóż wysoczyzna ciechanowska to jedno z najsuchszych miejsc w Polsce. Jednak Łydynia, jako jedyna większa rzeka w okolicy (co w tym regionie oznacza tyle, że jest szersza od rowu melioracyjnego) zbiera wiosną wodę ze sporego obszaru. Zwiększa szerokość z 5 m do kilkudziesięciu, a miejscami kilkuset. Skutkiem tego w okolicach Łydyni stale utrzymują się mokradła, a Ciechanów to jedyne miasto w Europie, w którego samym centrum znajduje się bagno. W którym, nawiasem mówiąc, Napoleon w 1806 r. stracił armaty i przez to przegrał bitwę pod Gołyminem.

Ulica Warszawska, czyli najważniejszy, reprezentacyjny trakt w mieście. Aż do początku XXI w. znaczyło to tyle, że znajdowały się tu najdroższe sklepy i najważniejsze punkty usługowe. Sama ulica była jednokierunkowa. Potem, z niewiadomych przyczyn, odwrócono kierunek ruchu, aż wreszcie przekształcono ulicę w deptak. Wiele sklepów przeniosło się do otwartych na przedmieściach centrów handlowych, zaś przy Warszawskiej wyrosły cukiernie, pizzerie i podobne atrakcje. Wbrew opiniom sceptyków, zanik ruchu samochodowego nie tylko ulicy nie zabił, ale wręcz dopomógł w jej rozwoju. Widoczne na zdjęciach domy to konstrukcje z lat 50. i 60. XX wieku, ale wzorowane na zabudowie, jaka istniała tutaj przed wojną. Oryginalna zabudowa, jak wspomniałem, została zniszczona. Ciechanów stoi dzisiaj głównie na własnych ruinach i nawet najdrobniejsze prace w ziemi są przerywane z powodu konieczności przeprowadzenia prac archeologicznych.

Troszkę prywaty, czyli działka mojej matki. Ja się nią zajmowałem do 2005 roku, kiedy się wyprowadziłem. Nie powiem, są chwile, kiedy mi tego brakuje... Widoczna sosenka została zasadzona jako maleńka siewka chyba ze 20 lat temu. Dzisiaj to jedyna dzika sosna kto wie, czy nie w całym mieście, a na pewno na terenie tych ogródków działkowych. Same ogródki działkowe to kolejny ciechanowski ewenement. Wysoczyzna ciechanowska to ziemie niskiej i średniej jakości. Wyjątkiem jest niewielki fragment na północny wschód od miasta, który ma charakter czarnoziemów, a więc najlepszych gleb pod uprawy. Dlatego tak ładnie tu wszystko rośnie. Kiedyś nasz dom był na skraju pola, a ogródki działkowe widać było z oddali. Szło się tam dzikim polem. Teraz nasz dom jest w środku większej zabudowy, a pola stopniowo ustępują miejsca kolejnym blokom.

I na koniec ciechanowski dworzec kolejowy, czyli miejscowe okno na świat. Mimo że leży na jednej z najważniejszych w kraju linii kolejowych, przez wiele lat Ciechanów był dobrze skomunikowany jedynie z Warszawą, bo wszystkie ekspresy przejeżdżały bez zatrzymania. Kilka lat temu przeprowadzono potężną modernizację linii i samego dworca. Miejsce poniemieckiego budyneczku zajął mały, ale elegancki pawilonik. Na stacji zatrzymuje się całkiem sporo pociągów do stolicy, Olsztyna, Trójmiasta, a także do Krakowa i Katowic. Dzięki osobistej interwencji prezydenta miasta, w Ciechanowie zatrzymuje się nawet jedna para Pendolino. Linię Warszawa - Gdańsk pamiętam jeszcze z czasów, gdy pociągi nad morze były węglem i wodą pędzone. Pamiętam też elektryfikację linii w 1984 roku, a także kolejkę wąskotorową, po której dzisiaj niestety niemal wszelki ślad zaginął. Szkoda, bo dzisiaj byłaby wielką atrakcją.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Odrębne światy - rzecz o Świadkach Jehowy

To verdener Dania 2008 Scenariusz: Niels Arden Oplev Reżyseria: Niels Arden Oplev, Steen Bille Jako że w Polsce najważniejszą i najb...