Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Obserwacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Obserwacje. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 marca 2021

Obiecująca. Młoda. Kobieta. Czyli kilka słów o kulturze gwałtu

Promising. Young. Woman

USA 2020

Scenariusz i reżyseria: Emerald Fennell


Nigdy nie byłem "typowym facetem". Zawsze myślałem o sobie jak po prostu jako o "człowieku"*. Jako o "mężczyźnie" myślę o sobie tylko i wyłącznie wtedy, gdy trzeba skorzystać z toalety publicznej albo kupić ubranie. Dlatego drażnią mnie stereotypy płciowe (dotyczące obu płci!) i traktowanie mnie jak "przeciętnego faceta". Za "przyjacielskie" poklepywanie po plecach urywam ręce na ten przykład. Poza tym zawsze czułem się źle i niepewnie w wyłącznie męskim towarzystwie, nigdy nie miałem męskiego przyjaciela. O wiele łatwiej dogaduję się z kobietami niż z mężczyznami**. W dodatku przynajmniej kilka razy dziennie wstydzę się za swoją płeć, a to za sprawą częstych idiotycznych pochodzących od mężczyzn tekstów i zachowań (na żywo i w sieci).

Dlatego zapewne nie rozumiem sposobu myślenia wielu mężczyzn. Na przykład kiedy czytam wiadomości o zgwałconej dziewczynie, nie raz widzę komentarze typu "no tak, stała się tragedia, ale po co tam szła"? Innym razem, gdy kobiety uskarżają się na seksistowskie komentarze albo zachowania, mogę przeczytać, ze to sama kobieta prowokuje strojem do obmacywania albo wulgarnych tekstów pod jej adresem. Dzisiaj na manifestacji z okazji Dnia Kobiet słyszałem cytaty prawicowych polityków, którzy mówili, że kobieta zawsze jest odrobinę gwałcona albo że mąż zawsze ma prawo domagać się od żony wypełnienia tak zwanego "obowiązku małżeńskiego" (słowem, w opinii takich mężczyzn gwałt w małżeństwie nie istnieje). Nie mam zielonego pojęcia, jak mężczyzna uważający się za myślącą istotę ludzką może wygłaszać takie teksty.

niedziela, 7 lutego 2021

Kilka słów o teorii podkowy


"Prawda leży pośrodku, dlatego wszystkim przeszkadza", powiedział pewien mądry człowiek imieniem Arystoteles. Jest to pogląd absolutnie nie do zaakceptowania przez osoby o poglądach skrajnych. Zarówno radykalni prawicowcy, jak i lewicowi aktywiści są święcie przekonani, że rację mają wyłącznie oni, a cała reszta świata się myli. Samo z siebie nie jest to złe, o ile w grę wchodzi chęć dyskusji. Problem w tym, że tej chęci nie ma.


Kiedy czytam wypowiedzi przedstawicieli skrajnej prawicy i aktywistów płci obojga reprezentujących skrajną lewicę, mam wrażenie, że czytam kalki tych samych tekstów, tyle że prezentujących poglądy z przeciwległych biegunów. Okazuje się, że nie jestem jedyny: istnieje teoria, wedle której przedstawicieli skrajnych poglądów łączy więcej, niż chcieliby to przyznać. Nazywa się to teorią podkowy - głosi ona, że skrajną prawicę i lewicę łączy więcej niż z poglądami tzw. centrum. Istotnie, jeśli pominąć poglądy, a brać pod uwagę sposób ich wyrażania i stosunek do osób myślących choć odrobinę inaczej, to ekstremistów więcej łączy niż dzieli.

sobota, 5 września 2020

Kilka słów o dyskryminacji

Wczoraj doszło do gorącej dyskusji, podczas której usłyszałem, że nie mam prawa wypowiadać się na temat sytuacji mniejszości w Polsce, bo sam nie należę do żadnej z grup dyskryminowanych i nie wiem, jak to jest. Otóż widzicie, nie należę, ale wiem.

Trzeba wam wiedzieć, że nie od zawsze jestem mieszkańcem Wrocławia. Dorastałem bowiem w Ciechanowie - 40-tysięcznym mieście niedaleko Warszawy. Bliskość stolicy nie zmienia faktu, że do niedawna (czyli w czasach, jak tam mieszkałem) Ciechanów był smutną, nudną, zabitą dechami dziurą o mentalności totalnej wiochy, gdzie każdy, kto wygląda lub zachowuje się nietypowo, był podejrzewany o najgorsze. Znacie film "Wiosna, panie sierżancie", gdzie chłopak z kolorowymi skarpetkami jest podejrzewany o bycie wywrotowcem? No właśnie...

sobota, 8 sierpnia 2020

Kilka słów o policji i poszanowaniu prawa

Mam różnych znajomych – z lewa, z prawa, liberalnych i konserwatywnych. Przekonałem się dzięki temu, że świat nie jest czarno-biały. Znam przykłady silnych, niezależnych kobiet, które głosowały na Bosaka. Znam lesbijkę-nacjonalistkę. Znam osobę, która kocha zwierzęta, co nie przeszkadza jej jeść mięsa od czasu do czasu.


Dlatego uważam, że ludzie powinni móc sobie żyć, jak chcą, bez obawy, że będą mieli z tego powodu nieprzyjemności. Oczywiście nie mówimy tutaj o sytuacji, gdy z tego powodu komuś dzieje się krzywda – wolność kończy się w momencie, gdy w grę wchodzi inny człowiek.

Jedyne nieposzanowanie prawa, jakie jestem w stanie uznać, to tzw. „obywatelskie nieposłuszeństwo”. W największym skrócie jest to łamanie przepisów, które ktoś uważa za zbędne lub wręcz szkodliwe. Ja sam wielokrotnie to robiłem i robię nadal, choćby łamiąc zasady niedawnego lockdownu i chodząc do parków, gdy były zamknięte. Tyle że ja nigdy nikomu nie zaszkodziłem, nigdy niczego nie zniszczyłem i na nikogo nie napadłem. Zawsze uważałem na to, żeby ewentualne konsekwencje tego, co robię, spadły wyłącznie na mnie. Gdybym zrobił inaczej, to już nie byłoby „obywatelskie nieposłuszeństwo”, tylko zwykłe przestępstwo.

sobota, 18 kwietnia 2020

Kilka słów o absurdach i braku odpowiedzialności w czasach zarazy - część 2

Kiedy jakieś 2 tygodnie temu pisałem tekst o tym, jak absurdalne są reguły wprowadzone na czas pandemii Covid-19 i zachowania z nimi związane, nadmieniłem na koniec, że jeśli zostanie wprowadzony obowiązek noszenia maseczek, to na pewno powstanie druga część. Jako że słowa dotrzymuję zawsze, a nakaz zasłaniania twarzy wprowadzono, oto obiecany tekst.

Od wprowadzenia tego obowiązku minęło kilka dni, a już mogę powiedzieć, że zupełnie się on nie sprawdzi w roli ogranicznika liczby zakażeń. Wszystko dlatego, że maseczki są noszone nie tak, jak trzeba, nie takie, jak trzeba i nie wtedy, kiedy trzeba.

sobota, 4 kwietnia 2020

Kilka słów o absurdach i braku odpowiedzialności w czasach zarazy.

Mame wysłała mi SMS, że w Kauflandzie jest promocja na kocie jedzenie, więc jadę z samego rana, żeby zdążyć przed godzinami dla seniorów. Dołącza do mnie K., która radzi, żebym na czas oczekiwania na wózek wziął trylogię Sienkiewicza do poczytania. Okazuje się, że wszelkie przewidywania są niesłuszne - kolejka jest niewielka, jakieś 30 osób i zaledwie po 20 minutach wchodzimy do sklepu.

Absurd nr 1: Jesteśmy razem, ale musimy wejść pojedynczo. Każde z nas musi wziąć oddzielny numerek, co oczywiście wydłuża czas oczekiwania.

piątek, 20 września 2019

Kilka słów o zmianach klimatu

Młodzi ludzie wyszli dzisiaj na ulice Wrocławia, żeby zaprotestować przeciwko brakowi perspektywicznego myślenia i możliwej katastrofie klimatycznej. Sądząc po wypowiedziach mówców, mam wrażenie, że młodzi rozumieją wpływ człowieka na klimat lepiej niż większość znanych mi dorosłych.
 
Młodzi bowiem jakimś cudem umieją spojrzeć w przyszłość i zauważyć, że brak globalnych zmian dotyczących pozyskiwania energii, transportu (mowa tu głównie o samochodach) przyniesie wyraźne i nieprzyjemne skutki w przyszłości, w której oni sami będą żyć już jako dorośli. Tymczasem obecni dorośli nierzadko twierdzą uparcie, że nie ma się czym przejmować, że manipulacja, że nie jest źle i tak dalej. Lubią też mówić o "ekoświrach", zupełnie jakby troska o środowisko była czymś złym (ja osobiście odbieram ten epitet jako komplement).

poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Kilka słów o nauczycielach i nauczaniu

Cała Polska żyje strajkiem nauczycieli. Jedni mówią, że im się należy; inni - że wręcz przeciwnie. Wielu narzeka na formę strajku, na jego termin, nierzadko podważany jest sam trud pracy nauczyciela. Niestety, niskie pensje to najmniejszy problem polskiej edukacji.

W dalszej części tekstu nie mam zamiaru zajmować się powszechnie podejmowanym "argumentem" o tym, że nauczyciele pracują mało i jeszcze mają dwa miesiące wolnego, bo to oczywista bzdura. Ale niestety są inne kwestie, które w moich oczach stawiają nauczycieli w świetle niekoniecznie korzystnym. Od razu zaznaczam, że wypowiadam się tu nie jako skrzywdzony przez szkołę dawny uczeń, lecz jako były pracownik wydawnictw edukacyjnych, który miał sporo kontaktu z nauczycielami. Z grubsza też wiem, czemu sytuacja edukacji w Polsce wygląda, jak wygląda.
 

Nauczyciele protestują przeciw niskim płacom, a także przeciwko obecnym mechanizmom i biurokracji istniejącym w edukacji. Ten drugi argument, często pomijany, jest nawet na swój sposób ważniejszy, bo faktycznie, sytuacja wygląda tak, że nauczyciele spędzają wieczory, wypełniając różne papierki, a na obmyślanie lekcji, że o życiu prywatnym nie wspomnę, nie ma za bardzo czasu.

piątek, 11 stycznia 2019

Kilka słów o rzetelnym dziennikarstwie

Dostałem do korekty krótki tekścik, w którym jednak znalazło się wiele wołających o pomstę do nieba manipulacji. I właśnie zdałem sobie sprawę, że powinienem się przyzwyczaić. Nie pamiętam już, kiedy ostatni raz miałem do czynienia z miarę bezstronnym i rzetelnie napisanym tekstem - zwłaszcza w przypadku prasy codziennej i opiniotwórczej.


Zdaję sobie sprawę, że trudno jest mówić o bezstronności, bo każdy ma swoje poglądy, dane wydawnictwo też promuje określony światopogląd, a nierzadko też jest sponsorowane przez jakąś firmę, która nie życzy sobie pisania źle czy dobrze o danym zjawisku. Ale chyba istnieją jakieś granice?

piątek, 21 grudnia 2018

Kilka słów o piernikach świątecznych

Istnieją potrawy, bez których sobie Świąt nie wyobrażamy. Dla jednych to serniczek, dla innych pierogi z grzybami. A dla mnie to są pierniki staropolskie. I jak piszę "staropolskie", to dokładnie to mam na myśli - recepturę przepisałem z XVI-wiecznego dokumentu udostępnionego w pewnym muzeum i nieco zmodyfikowałem.

Wszystkie składniki przygotowane. Kota nie dodajemy.
Pierniki, o których mowa, są dojrzewające, to znaczy, że ciasto trzeba przygotować dłuuugo przed Świętami. Dokładnie: jakieś dwa miesiące wcześniej. Od razu mówię, że przygotowuję tych pierników dużo, bo musi ich starczyć dla kilku osób na 12 dni, licząc od pierwszego dnia astronomicznej zimy, kiedy to prasłowiańskim zwyczajem zaczyna się Nowy Rok. Aby przygotować taką masę pierników, najpierw przygotowujemy składniki:






niedziela, 9 grudnia 2018

Wolność! Równość! Sprawiedliwość! (I jajko na twardo!) - kilka słów o wrocławskich anarchistach

Wielu osobom anarchiści kojarzą się z punkami z czubami na głowach i agrafkach na twarzy, którzy piją tanie wina i malują "No future" na murach. Faktycznie przeciętny anarchista to ultralewicowy aktywista, który wyróżnia się nie tyle wyglądem, co poglądami. Wiem, bo właśnie w ostatnią sobotę byłem na organizowanej przez nich imprezie.

Wspomnianą imprezą były 5. urodziny "Podwórkowej Samby" - grupy ludzi, którzy, grając na różnych instrumentach perkusyjnych, "robią hałas", jak sami mówią, czyli symbolicznie wspierają różne protesty i manifestacje. Ich poglądy można określić jako ultralewicowe. Dlatego spotkać ich można było na "czarnych protestach", na manifestacjach feministycznych, protestach przeciwko wycinaniu drzew w Puszczy Białowieskiej czy na Paradzie Równości. Nie raz wchodzili też w skład kontrmanifestacji, gdy nacjonaliści organizowali swoje marsze.

poniedziałek, 12 listopada 2018

Święto niepodległości we Wrocławiu, czyli jak zniszczyć uroczysty nastrój.

Stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości powinno być świętem radosnym. Jednak dla mnie i wielu wrocławian było dość przykrym. Wiem, że w innych miastach były na przykład pikniki historyczne. U nas za to, zgodnie z nową świecą tradycją, doszło do przepychanek. Dobrze chociaż, że głównie słownych.

Zaczynało się ładnie. Dużo flag, dzień wyjątkowo jak na tę porę roku pogodny, spacer na dworzec, gdzie przywitała mnie lokomotywa z obrazem w barwach państwowych (na zdjęciu może aż tak tego nie widać, ale obrazek naprawdę efektowny). Ale potem było gorzej.

Zacznijmy od tego, że władze Wrocławia w zasadzie nigdy nie przejmowały się specjalnie Świętem Niepodległości. W przeciwieństwie do tego, co zapamiętałem na przykład z Gdańska, nigdy nie było tu parad z udziałem grup rekonstrukcyjnych, pikników historycznych i innych atrakcji, które mogłyby wzbudzić zainteresowanie Polską i jej historią. Ot, jedna "Radosna Parada Niepodległości", która sprowadza się do przemaszerowania przez miasto uczniów szkół podstawowych i średnich w towarzystwie jednego pana ze źle dostrojonym głośnikiem, z którego dobiegały ledwo rozpoznawalne pieśni legionowe. Różnica w tym roku polegała na tym, że po prostu było więcej ludzi, ale na twarzach malował się jednak lekki zawód - spodziewano się czegoś wyjątkowego, a tu jakoś nic specjalnego się nie wydarzyło.

piątek, 6 lipca 2018

Dorosłość nie oznacza rezygnacji z bycia sobą

Gravity Falls
USA 2012-2016
Według pomysłu Alexa Hirsha

Dzisiaj jest wpis urodzinowy. Tak się składa, że prawie zawsze z rocznicą mojego przyjścia na świat pokrywa się data imprezy zwanej Dniami Fantastyki (polecam - świetna rzecz). Jest to rzecz bardzo dla mnie ważna, gdyż przypomina mi, że posiadanie prawie czterech dyszek na karku nie oznacza, że trzeba rezygnować ze swojego trybu życia. A poza tym jest to wydarzenie, podczas którego spotykam wielu ludzi, dla których wszystko to, co robię i mówię, jest normalne. Również fakt, że na co dzień chodzę w koszulkach z postaciami z filmów i gier komputerowych.

W pewnym wieku człowiek co i raz słyszy, że powinien dorosnąć. Oczywiście nie ma w tym nic złego - o ile dorosłość rozumiemy w sposób odpowiedni. Dorosłość znaczy odpowiedzialność za swoje czyny. Oznacza, że powinniśmy już w pełni rozumieć, żeby nie czynić innym tego, co nam niemiłe i że wszystko, co robimy, w jakiś sposób wpłynie na nasze życie (słowem - powinniśmy myśleć o konsekwencjach naszych czynów). A czego dorosłość nie oznacza, a przynajmniej nie powinna?

sobota, 16 czerwca 2018

Krótka historia o zebraniach i szkoleniach

Słowo "korporacja" zawsze kojarzyła mi się z "wyścigiem szczurów", zawałem serca przed 30. urodzinami i siedzeniem w boksach. To pewnie skutki nadużywania lektury komiksów o Dilbercie, gdzie takie praktyki niejednokrotnie były wyśmiewane.
 
Nieraz docierają do mnie różne sygnały i artykuły o tym, jak wygląda praca w wielkich korporacjach. Okazało się, że opisany we wstępie stereotyp nierzadko jest prawdziwy. Oto na przykład dowiedziałem się ze stuprocentowo wiarygodnego źródła, że niektórzy pracownicy korporacji w miastach takich jak mój Wrocław mają przygotowane dmuchane materace, kosmetyki i bieliznę na zmianę, w razie gdyby musieli zostać dłużej w pracy i nie opłacało im się wracać do domu. Dowiedziałem się o pracy od 8 do 20 albo i 22.

czwartek, 17 maja 2018

Parę słów o tolerancji

Zbyt wiele osób zapomina, że tolerancja dotyczy nie tylko orientacji seksualnej, koloru skóry czy pochodzenia. Z doświadczenia wiem, że niechęć może spotkać człowieka z najbłahszego nawet powodu. Ot, choćby przyznanie się, że lubi się jakiś gatunek muzyki, reżysera czy nawet sposób ubierania się. Tymczasem tolerancja - jak wszystko inne - zaczyna się od rzeczy małych.

Tolerancja to bardzo ładne słowo, ale jest wielka różnica między teorią a praktyką. Ta druga wygląda tak, że w zetknięciu się z danym zjawiskiem często zapominamy o tym, co twierdziliśmy wcześniej. Poza tym, walcząc z negatywnymi stereotypami, zbyt często powielamy inne. Zacznę od spraw poważnych. Kiedy mieszkałem w Trójmieście, pewnego razu zdecydowałem się wspomóc pewną organizację z gatunku tych "równościowych". Nie zostałem dopuszczony, bo a) nie będąc kobietą, 2) jednocześnie nie jestem gejem ani 3) kolorowym, więc co ze mnie za mniejszość?

poniedziałek, 26 marca 2018

Urodzić się za wcześnie


Macie czasami uczucie, że urodziliście się w złych czasach? Ja mam. Zdecydowanie powinienem urodzić się jakieś 10 lat później, bo do swojego pokolenia zupełnie nie pasuję.

Moja młodość przypada na czasy, można rzec, historyczne. Przemiany ustrojowe, nowa III Rzeczpospolita, wielkie nadzieje... a w tym wszystkim ja, dzieciak, który zupełnie nic z tego nie rozumiał. W tym właśnie problem - widziałem, jak ludzie starsi ode mnie zmieniają świat, ale sam nie miałem z tym zupełnie nic wspólnego, byłem tylko biernym obserwatorem. A to dopiero początek kłopotów.

niedziela, 11 marca 2018

Kilka słów o zakazie handlu w niedzielę

W pierwszą niedzielę z zakazem handlu, dostałem do korekty teksty traktujące - uwaga - o zaletach faktu, że ludzie będą mieli wolne i spędzą ten czas z bliskimi. Taka sobie ironia losu.

O ile praca w weekendy to normalna rzecz u osoby żyjącej ze zleceń i do nikogo pretensji mieć nie zamierzam, to jednak z tezami zawartymi w nadesłanych tekstach nie sposób nie polemizować. Nie mam zamiaru odwoływać się do argumentów natury religijnej, a także do sensu wprowadzenia tego zakazu - pragnę tylko zwrócić uwagę na absurdalność niektórych twierdzeń.

środa, 17 stycznia 2018

Parę słów o krytyce w Internecie

To, że ludzie czują się w Sieci anonimowi i dlatego piszą w sposób agresywny i obraźliwy, jest niestety oczywistością. Najprzykrzejszą stroną tego zjawiska jest fakt, że wielu z nas "pluje jadem" nawet w chwilach, kiedy zwykła ludzka przyzwoitość nakazywałaby się powstrzymać.

Kiedy w ubiegłe Święta wiele osób zmroziła wieść, że George Michael nie żyje, pod artykułami na ten temat znalazły się komentarze takie jak "Fajnie, może już nie będzie Last Christmas".

Kiedy niemal chwilę później zmarła Carrie Fisher, oczywiście znalazł się ktoś, kto napisał "Wiele hałasu o nic - aktoreczka bez polotu, bohaterka jednej trzeciorzędnej roli".

Zwykle unikam polityki, ale to idealny wręcz przykład - kiedy w Smoleńsku rozbił się prezydencki Tupolew, poznańskie środowisko anarchistyczne urządziło z tej okazji imprezę, a na swojej stronie zamieściło komunikat wyrażający radość z powodu katastrofy.

Ten brak taktu zawsze mnie zastanawiał, aż zagadka rozwiązała się w momencie, gdy pewien lubiany i ceniony przeze mnie bloger napisał wiadomość o śmierci Chestera Benningtona (wokalisty Linkin Park, jakby ktoś nie wiedział), którego bardzo lubił. Wiele osób zaczęło pisać komentarze typu "Wreszcie koniec epoki imitacji metalu", "I dobrze, to była skaza na scenie muzycznej" i wreszcie - "Ależ ty ch... muzyki słuchasz". Kiedy ów bloger (słusznie) kazał im się uspokoić chociaż tego dnia, odpisali, że przecież mają prawo wyrazić własne zdanie.

niedziela, 3 grudnia 2017

Trzy zawody o największej skłonności do pijaństwa

Do najciekawszych tekstów, jakie dostaję do redakcji/korekty, należą różnego rodzaju raporty i statystyki, często skłaniające do myślenia i zawierające zaskakujące spostrzeżenia. Oto na przykład dowiedziałem się raz, że należę do trzech grup zawodowych z największym odsetkiem alkoholików.


Alkoholizm to choroba, bardzo poważna. Nie mam tu na myśli ludzi, którzy od czasu do czasu "strzelą" sobie o jednego za dużo i im odbija - nie, mówię o stanie, w którym bez alkoholu masz wrażenie, że zaraz się kompletnie rozsypiesz. Co ciekawe, taki stan często powstanie właśnie dlatego, że człowiek naprawdę się rozsypywał. Pod każdym względem z wyjątkiem fizycznego. A jak przestanie pić, to znów wróci do tego stanu, więc się tego boi i woli zostać przy alkoholu. Nie jest moim zamiarem obrona alkoholików, bo wiem, ile krzywd wyrządzają swoim bliskim. Po prostu chcę, żebyście zrozumieli, dlaczego pomóc im jest tak ciężko: Trzeba ich najpierw przekonać, że bez alkoholu będzie lepiej. A w przypadku trzech grup zawodowych jest ciężko.

sobota, 18 listopada 2017

Patriotyzm i nacjonalizm a sprawa polska

Graffiti z herbem Wrocławia - piękny przykład lokalnego patriotyzmu
Kilka dni temu pewien bardzo sympatyczny bloger zamieścił na swoim fanpage'u link do petycji o delegalizację ONR. Dziesiątki ludzi oburzyło się z tego powodu - twierdzili, że to nie miejsce na politykę. Jednak szybko wyszło szydło z worka - zaczęły padać pytania: A co ten ONR złego robi, a komu przeszkadza, a niech sobie chłopaki chodzą...

Moim zdaniem wynika to z faktu, że wiele osób mniej lub bardziej działalność ONR popiera. Może nie w każdym szczególe, ale w wielu postulatach - owszem. Niejedna osoba powie: "Tak, oczywiście, rasizm jest zły, ale przecież ONR to nie rasiści. Ale mają rację, że jak ktoś jest czarny, to żaden z niego Polak. No taaak, odnoszą się po stylistyki III Rzeszy, ale w sumie to widać, że porządek u nich wielki i dyscyplina. Tak, są nietolerancyjni, to straszna rzecz, ale w sumie to ja też nie lubię tych pedałów". I tak dalej, zawsze w stylu "Nie jestem rasistą, ale...". Dlatego uważam, że akcje takie, jak "Faszyzm nie przejdzie" nie mają sensu. Ich organizatorzy nie dostrzegają bowiem, że wbrew otwarcie wyrażanym poglądom ogromne rzesze ludzi popierają np. to, że ONR sprzeciwia się legalizacji związków partnerskich, albo przyjmowaniu imigrantów.

Arcane - 7 lat czekania, ale warto było

Arcane USA 2021 Scenariusz: Christian Linke, Alex Yee Na podstawie gry League of Legends Nie jestem namiętnym graczem, ale świat gier komput...