Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantastyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantastyka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 lutego 2020

Klasa skrytobójców

Ansastu Kyoshitsu (ang. Assassination Classroom)
Japonia 2015
Scenariusz: Tatsuya Kanazawa
Reżyseria: Eiichiro Hasumi

Z Japonii trafiają do nas filmy mocno "europejskie", natomiast prawie nieznane pozostają dziesiątki filmów, które tam, na drugim końcu świata, biją rekordy popularności. Do nas nie trafiają, bo w większości i tak byśmy ich nie zrozumieli. Nierzadko są to produkcje z naszego punktu widzenia co najmniej dziwaczne, przeznaczone pozornie dla nastolatków, jednak kryjące w sobie drugie i trzecie dno, a przez to zmuszające do głębszych przemyśleń. Doskonałym tego przykładem jest aktorska adaptacja anime "Szkoła skrytobójców", którego głównym bohaterem jest nauczyciel pewnego japońskiego gimnazjum i jego uczniowie szkoleni na zabójców. Żeby było dziwniej - celem uczniów jest ich własny nauczyciel. A żeby było jeszcze dziwaczniej, nauczyciel to podobny do żółtej ośmiornicy, wszechstronnie uzdolniony stwór zwany przez uczniów Koro-sensei.

środa, 1 stycznia 2020

Wielka Szóstka - opowieść o robocie i jego chłopcu

Big Hero 6

USA 2014
Scenariusz: Don Hall, Jordan Roberts
Reżyseria: Don Hall, Chris Williams

Filmy bazujące na komiksach wcale nie muszą być proste, przeciwnie - coraz częściej kryje się w nich przesłanie głębsze niż wydaje się to na pierwszy czy nawet dziesiąty rzut oka. Najlepszym tego dowodem są dwa ostatnie filmy z cyklu "Avengers". Niby jest trochę scen do śmiechu, akcja płynie wartko, bohaterowie są oryginalne, ich teksty nie są pozornie zbyt skomplikowane, za to zapadają w pamięć - niemniej, filmy te doczekały się również wielu niezmiernie ciekawych dyskusji, recenzji i analiz. Ale "Avengers" nie byli pierwsi. Moim zdaniem pierwszym "takim bardziej dorosłym" filmem według komiksów Marvela jest "Wielka Szóstka". 
 
 
 
 

sobota, 21 grudnia 2019

Skywalker: Odrodzenie - godny koniec wielkiej przygody

Star Wars: The Rise of Skywalker
USA 2019
Scenariusz: Chris Terrio, J.J. Abrams
Reżyseria: J.J. Abrams

Kiedy cztery lata temu szedłem do kina na "Przebudzenie Mocy", bałem się, że dostanę film nakręcony przez osobę, która - podobnie jak przy epizodach I, II i III będzie "na siłę" chciała wnieść nową jakość, co skończy się dla filmu źle. Na szczęście stało się inaczej i wyszedłem z kina zachwycony. Entuzjastyczne recenzje po pokazach specjalnych "Ostatniego Jedi" wzbudziły nadzieje, ale i obawy, że się rozczaruję - i znów czekało mnie dobre zaskoczenie, bo ten film stał się moim drugim ulubionym po pierwszych "Gwiezdnych Wojnach". Idąc na "Skywalkera: Odrodzenie", znów bałem się, że seria mojego życia doczeka się tak marnego zakończenia jak ostatni odcinek ostatniego sezonu "Gry o Tron". I znów okazało się, że niepotrzebnie się bałem. Chociaż nie ukrywam, że mogło być lepiej.

czwartek, 14 lutego 2019

Anioł miłości, anioł śmierci


Alita: Battle Angel

Argentyna, Kanada, USA 2019
Scenariusz: Laeta Kalogridis, Robert Rodriguez, James Cameron
Reżyseria: Robert Rodriguez
Na podstawie mangi "Battle Angel Alita" Yukito Kishiro z 1990 r.

Cyberpunk jest jednym z popularniejszych gatunków mangi, czyli (dla nieznających terminologii) komiksu japońskiego. Opisy futurystycznych miast, przepełnionych dziwacznymi tworami technologicznymi i krzyżówkami ludzi i maszyn przypadły do serca wielu czytelnikom na całym świecie. Oprócz kultowego również w Polsce "Ghost in the Shell" ogromną rolę w rozwoju tego nurtu odegrała w swoim czasie "Alita", dotąd w Polsce nieco mniej znana.

Alita to kobieta-cyborg, odnaleziona niemal kompletnie zniszczona na złomowisku przez Ido - naukowca, który zajmuje się właśnie budową i naprawą takich tworów, jak ona. Alita nie pamięta, kim jest i co robiła wcześniej, ale wrodzone instynkty wskazują na to, że dawniej była wojowniczką stworzoną, aby zniszczyć Zalem - ostatnie z wielkich, niedostępnych latających miast, które sprawuje dyktatorskie rządy nad resztkami ziemskiej cywilizacji. Jej ponowne pojawienie się budzi zaniepokojenie, skutkiem czego wielu ludziom nagle zaczyna zależeć, by zginęła. Ona sama próbuje znaleźć swoje miejsce, niezależnie od tego, czego wymagają od niej inni - lub jej wspomnienia.

piątek, 30 listopada 2018

Koniec wodników w Czechach

Jak utopit doktora Mráčka aneb konec vodníků v Čechách

Czechosłowacja 1974
Scenariusz: Vaclav Vorlicek, Milos Macourek, Petr Markow
Reżyseria: Vaclav Vorlicek

Niedawne dyskusje na temat ekranizacji "Wiedźmina" dotyczyły w znacznej mierze tego, jak i w jakim stopniu wykorzystuje się w światowej kinematografii wątki mitologii i folkloru ludowego, a także jak bardzo niewykorzystany jest potencjał naszych opowieści tego pokroju. Faktycznie, jak się zastanowić, to podań i baśni mamy sporo, ale nic się z tym nie robi. Moja prywatna opinia na ten temat jest taka, że polscy twórcy filmowi nie umieją bawić się kinem i nie potrafią docenić potencjału tkwiącego w gatunkach takich, jak SF czy fantasy. O naszym "Wiedźminie" lepiej wszak nie wspominać... A jeśli przypadkiem ktoś doceni, to i tak nie ma pieniędzy, pomysłu lub możliwości albo wszystkiego naraz), by taki zamysł zrealizować.

Co innego nasi południowi sąsiedzi. Tam fantastyka nigdy nie była gatunkiem pogardzanym czy uważanym za drugorzędny. Podobnie jak wielu moich rówieśników, wychowywałem się na czeskich serialach familijnych, które często i gęsto sięgały do motywów baśniowych lub fantastycznych. Pamiętam, z jaką niecierpliwością siadało się z całą rodziną do "Arabeli", by podziwiać przygody baśniowej księżniczki w naszym świecie. Nigdy nie zapomnę serialu "Goście" - była to pierwsza znana mi produkcja traktująca o podróżach w czasie i jednocześnie na swój sposób proekologiczna. A właśnie niedawno przypomniałem sobie wspaniały film w nieco baśniowych klimatach, o długim nieco tytule: "Jak utopić doktora Mraczka, czyli koniec wodników w Czechach".

piątek, 6 lipca 2018

Dorosłość nie oznacza rezygnacji z bycia sobą

Gravity Falls
USA 2012-2016
Według pomysłu Alexa Hirsha

Dzisiaj jest wpis urodzinowy. Tak się składa, że prawie zawsze z rocznicą mojego przyjścia na świat pokrywa się data imprezy zwanej Dniami Fantastyki (polecam - świetna rzecz). Jest to rzecz bardzo dla mnie ważna, gdyż przypomina mi, że posiadanie prawie czterech dyszek na karku nie oznacza, że trzeba rezygnować ze swojego trybu życia. A poza tym jest to wydarzenie, podczas którego spotykam wielu ludzi, dla których wszystko to, co robię i mówię, jest normalne. Również fakt, że na co dzień chodzę w koszulkach z postaciami z filmów i gier komputerowych.

W pewnym wieku człowiek co i raz słyszy, że powinien dorosnąć. Oczywiście nie ma w tym nic złego - o ile dorosłość rozumiemy w sposób odpowiedni. Dorosłość znaczy odpowiedzialność za swoje czyny. Oznacza, że powinniśmy już w pełni rozumieć, żeby nie czynić innym tego, co nam niemiłe i że wszystko, co robimy, w jakiś sposób wpłynie na nasze życie (słowem - powinniśmy myśleć o konsekwencjach naszych czynów). A czego dorosłość nie oznacza, a przynajmniej nie powinna?

piątek, 29 czerwca 2018

Siedmiu kosmicznych wspaniałych

Battle Beyond the Stars

USA 1980
Scenariusz: Anne Dyer, John Sayles
Reżyseria: Jimmy T. Murakami
Filmy SF na przełomie lat 70. i 80. to nie tylko klasa "B", ale i dzieła wielkie, ambitne, wysokobudżetowe - a czasami wszystko na raz. Wymyślone światy pozwalały na bardziej wyrazisty przekaz pewnych treści, a także widowiskowość.  W założeniu miało to sprawić, że film będzie podobał się i tzw. szerokiej publiczności, jak i widzom wymagającym czegoś więcej, niż tylko rozrywki. Oczywiście twórcy kina klasy "B", którzy nie mogli pozwolić sobie na wysoki budżet, nie zamierzali odpuszczać, lecz doskonale wyczuli zmianę. Wiedzieli, że skończył się czas potworów, obcych oraz morderczych, zmutowanych warzyw i owoców. Zaczęli większą wagę przykładać do treści, a nierzadko nawiązywali do wielkich dzieł światowej kinematografii, w tym często do innych dzieł SF. Efekty takich zabiegów były różne. Do godnych uwagi przedsięwzięć uważam niektóre z filmów "króla klasy B" - Rogera Cormana. On to właśnie stworzył jedną z najciekawszych wariacji na temat "Siedmiu Samurajów" Kurosawy - mianowicie "Bitwę Poza Gwiazdami".

piątek, 25 maja 2018

Pyrkon 2018

Trochę sobie nakupowałem...

"Kiedyś to były czasy..." - to powiedzenie, którego nie rozumiem. Tak samo jak tęsknoty za dzieciństwem.  Dla mnie dobre czasy są właśnie teraz. Za dzieciństwa nie miałem takich imprez jak Pyrkon - po prostu ich nie było.


"Dobre czasy"? Ależ oczywiście! Ale nie mówię tak o minionych latach. Najlepsze lata przeżywam obecnie - za 50 lat ze łzami na policzkach będę wspominał wycieczki do Czech, coniedzielne naleśniki robione z przyjaciółką, spacerki po zakazanych miejscach "tylko dla pracowników PKP", zwiedzanie najbardziej zapomnianych miejsc Wrocławia i wyjazdy na Pyrkon. No właśnie... Pyrkon.

sobota, 7 kwietnia 2018

Player One - w hołdzie popkulturze

Ready Player One

USA 2018
Scenariusz: Ernet Cline, Zak Penn
Reżyseria: Steven Spielberg

W świecie filmu są osobistości, na których zawsze można polegać. Najlepszym tego przykładem jest Steven Spielberg: Jego filmy to gwarancja znakomitej zabawy, wysokiej jakości zdjęć, wartkiej akcji i zwykle prostego, ale wcale nie mniej przez to ważnego przesłania. Cechą wspólną jego dzieł jest to, że chociaż pozornie wydają się kinem adresowanym do młodszej widowni, to świetnie się bawią na nich wszyscy, niezależnie od wieku. Takim właśnie filmem jest "Player One" - wspaniałe dziecko współczesnej popkultury, oddające swoisty hołd również wcześniejszym trendom. Nie dajcie się zwieść pozorom - to film zdecydowanie dla wszystkich, nie tylko dla żyjących światem wirtualnym nerdów!

Akcja osadzona jest w roku 2045, kiedy to standard życia wielu ludzi gwałtownie się pogorszył. Wiele osób szuka zapomnienia w świecie wirtualnym zwanym "Oasis", w którym każdy może być tym, kim chce i wcielić się w dowolną postać. Niektórzy, jak główny bohater, znany jako Parcival, próbują zdobyć legendarny skarb, pozostawiony w grze przez samego twórcę wirtualnego świata. Zwycięzca stanie się jak najbardziej realnym spadkobiercą twórcy, a więc multimilionerem i zarazem właścicielem "Oasis". Parcival, wraz z przyjaciółmi próbuje zdobyć ten skarb i uczynić świat nieco lepszym. Przeciw sobie mają oczywiście innych członków wirtualnego świata, a także potężną korporację, która nie chce, by podobny majątek wyśliznął jej się z rąk.

niedziela, 18 lutego 2018

Siedem Sióstr - parę słów na temat przeludnienia

Seven Sisters a.k.a. What happened to Monday

Francja, Belgia, UK, USA, 2017
Scenariusz: Max Botkin, Kerry Williamson
Reżyseria: Tommy Wirkola

Problem przeludnienia jest tematem interesującym, a jednocześnie delikatnym, dlatego mało kto decyduje się na poruszenie go filmie, by nie narazić się na ataki różnych środowisk "pro-life". Najbardziej interesującym chyba filmem związanym z tą tematyką była słynna w swoim czasie "Zielona pożywka", gdzie ukazano świat, w którym zalegalizowano produkcję żywności z ludzi. Potem temat w zasadzie ucichł, pomijając "Elizjum" sprzed kilku lat, które jednak skupiało się na nierównościach społecznych. Z zupełnie innej strony podeszli twórcy wielonarodowego filmu "Siedem Sióstr", będącego mieszanką dramatu sensacyjnego i bardzo ponurej fantastyki naukowej. Nawiązuje on do obowiązującej jeszcze niedawno w Chinach "polityki jednego dziecka", która miała zapobiec przeludnieniu kraju. W tym czasie chińskie kobiety, które zaszły w ciążę o jeden raz za dużo, zmuszano do aborcji lub zabierano im dzieci, by później je zabić.

piątek, 26 stycznia 2018

Goście - opieka nie musi wynikać z dobroci serca

V

USA 2009-2011
Scenariusz: Scott Peters, Kennet Johnson
Reżyseria: Yves Simoneau

Większość z nas zetknęła się chociaż raz z różnymi spiskowymi teoriami. Co ciekawsze dotyczą obcych z kosmosu. Przeważają tutaj ludzie twierdzący, że rządy ukrywają przed ludźmi dowody na istnienie UFO. Do najbardziej oryginalnych należy teza, jakoby na Ziemi przebywali Reptilianie - kosmiczne humanoidalne gady, którzy dzięki zaawansowanej technologii i umiejętnościom maskowania są nie do odróżnienia od zwykłych ludzi, a w odpowiednim czasie przejmą władzę nad światem. Czyż nie jest to idealna historia na film, a nawet serial? Owszem, jest. Czy serial taki może być nakręcony w poważnym tonie, a na dodatek zaskakiwać i trzymać w napięciu? Wbrew pozorom - jak najbardziej.


W pierwszych minutach poznajemy kilka przypadkowych osób mieszkających w Nowym Jorku. Jest wśród nich Erica - agentka FBI mająca problemy wychowawcze z synem i Jack - katolicki ksiądz. Nagle nad miastem pojawia się ogromny statek kosmiczny - jeden z kilkudziesięciu, jakie przyleciały nad Ziemię. Goście wyglądają zupełnie jak my. Okazuje się, że chcą tylko uzyskać pewne minerały i wodę, a potem ruszy ze swoją rasą w swoją drogę - w zamian oferuje dostęp do technologii umożliwiających leczenie śmiertelnych chorób i urazów oraz uzyskanie dużych ilości czystej energii. Rozpoczynają się entuzjastycznie przyjęte przez obie strony kontakty gości z władzami krajów i organizacji. Tymczasem Erica odkrywa istnienie organizacji, która odkrywa przed nią prawdziwe zamiary kosmitów - okazuje się, że obserwują oni ludzi od lat i uznali, że nadszedł czas na realizację wdrażanego od lat planu.

sobota, 16 grudnia 2017

Ostatni Jedi - nowe nadchodzi, stare umiera

Star Wars: The Last Jedi

USA 2017

Scenariusz i reżyseria: Rian Johnson


Kiedy dwa lata temu wyszedłem z kina z "Przebudzenia Mocy", bylem zachwycony. Dostałem film nawiązujący mocno do "starej" trylogii, ale wykorzystujący pewne znane schematy w sposób, dzięki któremu miał swój własny charakter. Miał też ciekawych bohaterów, wizualnie był bez zarzutu, więc zyskał u mnie bardzo wysokie noty. Potem pojawił się "Łotr 1", w którym klasyczny podział na Dobro i Zło został nieco zachwiany. W "Ostatnim Jedi" oba te nurty zostały umiejętnie połączone - mamy film, który owszem, czerpie garściami ze starszych filmów serii (co w tym wypadku nie jest wadą), a jednocześnie mocno od nich odbiega, choćby ukazaniem sporów drążących obie strony konfliktu.

środa, 1 listopada 2017

Stranger Things 2 - serial nie całkiem familijny

Stranger Things 2

USA 2017
Scenariusz i reżyseria: Matt i Ross Dufferowie

Czy istnieje coś takiego jak horror familijny? Moim zdaniem tak - jeśli ktoś oglądał "Super 8" J. J. Abramsa, to wie, o czym mówię - swoistej mieszance kina familijnego (bohaterem są dzieci, ewentualnie nastolatki, poznajemy ich codzienne życie, problem i radości) i horroru (nieznane, potworne niebezpieczeństwo, które wprowadza atmosferę poczucia ciągłego zagrożenia). Produkcje takie są zupełnie mylnie uważane za adresowane do dzieci i młodzieży - tymczasem są adresowane raczej do widowni dorosłej, a na pewno powyżej 12 roku życia, choćby z powodu specyficznej atmosfery i poziomu przemocy. Do mistrzowskiego poziomu ten rodzaj dzieła filmowego osiągnął w serialu "Stranger Things".

czwartek, 26 października 2017

Thor: Ragnarok - nawet bohaterowie dojrzewają

Thor: Ragnarok

USA 2017
Reżyseria: Taika Waititi
Scenariusz: Eric Perason, Craig Kyle, Christopher Yost

Komiksowi superbohaterowie mają to do siebie, że - z nielicznymi wyjątkami (np. John Constantine) się nie starzeją. W filmie tak łatwo nie ma, choćby dlatego, że z upływem lat zmieniają się aktorzy, a poza tym nie da się nie zauważyć, że pod wpływem różnych wydarzeń zmieniają się postawy, poglądy i sposób działania. W filmie "Thor: Ragnarok" dojrzeć muszą niemal wszyscy, a ci, którzy tego nie potrafią, są skazani na porażkę. Tytułowy bohater jest tego najlepszym dowodem.

Po długiej nieobecności spowodowanej działalnością na Ziemi, Thor powraca do Asgardu, by dowiedzieć się, że osoba, którą wszyscy biorą za Odyna, władcę krainy, to w rzeczywistości jego przybrany brat Loki. Okazuje się, że Odyn sam, z własnej woli udał się na wygnanie, aby do końca powstrzymywać przed wydostaniem się na wolność swoją pierworodną córkę Helę. Po odejściu Odyna Hela powraca, by ukazać całemu Wszechświatowi najgorsze oblicze bogów Asgardu, a Thorowi - że nie jest tak potężny, jak mu się wydaje. Thor nie jest w stanie jej powstrzymać i przypadkiem trafia na wygnanie, gdzie szuka pomocy. Jedynym sposobem na pokonanie Heli jest bowiem wywołanie Ragnaroku - ostatniej wojny bogów.

czwartek, 12 października 2017

Łowca Androidów - czy film może być zbyt ambitny?

Blade Runner 2049

USA 2017
Reżyseria: Denis Villeneuve
Scenariusz: Hampton Fancher, Michael Green


"Blade Runner" to film uznawany przez wielu za kultowy. Ciekawa to rzecz, bo stało się tak w dużej mierze za sprawą pamiętnego, improwizowanego monologu Rutgera Hauera. Jak ktoś nie wierzy, to proszę "na szybko" wywołać z pamięci inne sceny z filmu! Niemniej, mnie osobiście ten film bardzo się podobał. To było kino! Widziałem ludzi, którzy zachowywali się jak roboty i androidy, które rozpaczliwie chciały być ludźmi. Do tego dostałem wspaniały klimat rodem z czarnego kryminału, intrygę, tajemnicę, niebezpieczne śledztwo i umiejętnie przeplatanie scen akcji ze spokojnymi, dzięki czemu film odpowiednio tonował napięcie. Do tego była piękna muzyka i naturalnie brzmiące dialogi. W moich oczach - rzadki przykład filmu właściwie pozbawionego wad.

Kiedy usłyszałem, że film ma się doczekać kontynuacji, oczywiście wiedziałem, że jako fan SF na pewno do kina pójdę. Ale zacząłem się bać - z trzech powodów. Obawiałem się tego, że producentem ma być Ridley Scott, który ostatnio wziął się za zabijanie swojego najsłynniejszego dziecka - "Obcego" - i nawet nie będąc reżyserem, mógłby tutaj zrobić to samo. Po drugie - zastanawiałem się, czy dzisiaj, kiedy ludzie dostali filmy o podobnej tematyce, takie jak "Ghost in the Shell" czy "Ex Machina", kontynuacja przeboju sprzed lat ma w ogóle sens. Po trzecie wreszcie - obawiałem się, że narobię sobie apetytu, a film mnie rozczaruje. Niestety - obawy były słuszne. Ale nie uprzedzajmy faktów.


Film reżyserował Denis Villeneuve, którego kojarzę przede wszystkim za przepiękny "Arrival", co samo w sobie było rekomendacją. Istotnie, tutaj również dostałem kino przepiękne wizualnie. Ujęcia miasta z lotu ptaka, pustynne krajobrazy, samotne drzewo, wyschnięte, jakby nie było dla niego miejsca - to wszystko zrobiło na mnie wrażenie. Ale wykonane z rozmachem efekty wizualne to nie wszystko. Niestety, to, co w "Arrival" rzucało mnie na kolana, tutaj zostało - brakuje mi słowa - przesadzone? Brakuje mu pamiętnego, "brudnego" klimatu rodem z pierwszego "Blade Runnera". Owszem, twórcy próbowali naśladować ten klimat, na przykład dodając wszechobecny deszcz, ale mimo wszystko nawet sceny ukazujące slumsy sprawiają wrażenie wręcz sterylnych. Skutkiem tego otrzymujemy miasto nie mroczne, niebezpieczne, ale nowoczesne, neonowe.

Najgorsze jest jednak to, że - w przeciwieństwie do filmu Ridleya Scotta - "Blade Runner 2049" jest potwornie ślamazarny. W tamten film, przypomnę, umiejętnie wpleciono sceny, gdzie akcja toczy się nieco szybciej. "Blade Runne 2049" jest dla odmiany powolny. Dosłownie - bohaterowie wolno się poruszają, wolno mówią i wolno reagują. Jakby "normalny" film został puszczony w zwolnionym tempie. Jakby reżyser uznał, że ambitne kino to takie, w którym nic się nie dzieje, a jakiekolwiek ożywienie czy zwroty akcji obniżają wartość artystyczną (chociaż w "Arrival" takich zabiegów się nie bał). Poza tym większość dialogów i monologów sprawia wrażenie mówionych na siłę, zupełnie jakby scenarzysta chciał "zaćmić" słynny monolog Rutgera Hauera. Tylko że te teksty sprawiają wrażenie sztucznych, wymuszonych i przesadnie patetycznych. Z tego powodu to, co mogłoby wzruszać - jest żenujące i nieprzekonujące, a to, co ma budzić niepokój - nierzadko śmieszy. Film staje się bardziej znośny od momentu, kiedy na ekranie pojawia się Harrison Ford i chociaż na ten czas klimat zaczyna przypominać "starego" "Blade Runnera" - ale to za mało, za krótko.



Wydaje mi się, że "Blade Runnera 2049" próbowano uczynić zbyt dobrym, skutkiem czego został przeinwestowany. Zamiast skupić się na przykład na klimacie, zdecydowano się zadbać o wszystko naraz, np. o efekty wizualne. Niestety, rzeczy te nie zawsze współgrają, na przykład nie da się stworzyć kina noir, ukazując sterylne wnętrza. Muzyka, która najwyraźniej ma naśladować dzieła Vangelisa filmu Ridleya Scotta jest monotonna i raczej usypia niż wprowadza w odpowiedni nastrój. Poza tym, nie ukrywam, dzisiaj - kiedy widziałem filmy takie jak "Ex Machina" - tematyka filmu nie jest już ani nowatorska, ani wyjątkowa. Film sprawiał momentami wrażenie wtórnego; pytania, które widz ma sobie po jego obejrzeniu zadawać, od czasów pierwszego "Blade Runnera" pojawiały się już dziesiątki razy.

"Blade Runner 2049" to film, który wzbudza ambiwalentne odczucia. Jedni mówią o nim jak o arcydziele, inni - jak o nieudolnej kopii oryginału. Ja stawiam siebie pośrodku: Nie uważam tego filmu za zupełną porażkę, ale nie potrafię powiedzieć, że jestem zadowolony z czasu spędzonego w kinie. Jestem zadowolony, że go obejrzałem, ale za dwa tygodnie bez żalu o nim zapomnę.

Arcane - 7 lat czekania, ale warto było

Arcane USA 2021 Scenariusz: Christian Linke, Alex Yee Na podstawie gry League of Legends Nie jestem namiętnym graczem, ale świat gier komput...