wtorek, 11 lutego 2020

Ptaki Nocy (i fantastyczny ubaw pewnego Człowieka-Redaktora)

Birds of Prey (and the Fantabulous Emancipation of One Harley Quinn)
USA 2020
Scenariusz: Christina Hodson
Reżyseria: Cathy Yan


"Ptaki Nocy" to film co najmniej dziwny, a raczej dziwaczny. Mimo to jednak zaskoczyło mnie, że tak wiele osób to zaskoczyło. Oczywiście, ci, którzy piszą, że film jest kiczowaty i przerysowany, mają rację. Ci, którzy twierdzą, że jest chaotyczny, też mają rację. Rzecz jednak w tym, że ja wiem jedno - tak miało być. Nad wieloma krytykami mam bowiem podwójną przewagę. Po pierwsze, znam pierwowzór postaci Harley Quinn, a po drugie, znam komiks, na którym został oparty film. Tym samym byłem przygotowany na to, co zobaczyłem.

środa, 1 stycznia 2020

Wielka Szóstka - opowieść o robocie i jego chłopcu

Big Hero 6

USA 2014
Scenariusz: Don Hall, Jordan Roberts
Reżyseria: Don Hall, Chris Williams

Filmy bazujące na komiksach wcale nie muszą być proste, przeciwnie - coraz częściej kryje się w nich przesłanie głębsze niż wydaje się to na pierwszy czy nawet dziesiąty rzut oka. Najlepszym tego dowodem są dwa ostatnie filmy z cyklu "Avengers". Niby jest trochę scen do śmiechu, akcja płynie wartko, bohaterowie są oryginalne, ich teksty nie są pozornie zbyt skomplikowane, za to zapadają w pamięć - niemniej, filmy te doczekały się również wielu niezmiernie ciekawych dyskusji, recenzji i analiz. Ale "Avengers" nie byli pierwsi. Moim zdaniem pierwszym "takim bardziej dorosłym" filmem według komiksów Marvela jest "Wielka Szóstka". 
 
 
 
 

sobota, 21 grudnia 2019

Skywalker: Odrodzenie - godny koniec wielkiej przygody

Star Wars: The Rise of Skywalker
USA 2019
Scenariusz: Chris Terrio, J.J. Abrams
Reżyseria: J.J. Abrams

Kiedy cztery lata temu szedłem do kina na "Przebudzenie Mocy", bałem się, że dostanę film nakręcony przez osobę, która - podobnie jak przy epizodach I, II i III będzie "na siłę" chciała wnieść nową jakość, co skończy się dla filmu źle. Na szczęście stało się inaczej i wyszedłem z kina zachwycony. Entuzjastyczne recenzje po pokazach specjalnych "Ostatniego Jedi" wzbudziły nadzieje, ale i obawy, że się rozczaruję - i znów czekało mnie dobre zaskoczenie, bo ten film stał się moim drugim ulubionym po pierwszych "Gwiezdnych Wojnach". Idąc na "Skywalkera: Odrodzenie", znów bałem się, że seria mojego życia doczeka się tak marnego zakończenia jak ostatni odcinek ostatniego sezonu "Gry o Tron". I znów okazało się, że niepotrzebnie się bałem. Chociaż nie ukrywam, że mogło być lepiej.

poniedziałek, 28 października 2019

Kilka słów o powrotach do domu

W ostatni weekend byłem u matki w Ciechanowie. Jeżdżę regularnie co dwa miesiące. Od 5 lat bez żadnych problemów. Aż do wczoraj.
Niedziela. Wyjeżdżam z Ciechanowa o 13.16. Do Warszawy przyjeżdżam bez problemów. O 15.10 mam intercity do Wrocławia (przyjazd o 19.38). Podróż początkowo przebiegała bez zarzutów. Jedyny problem był taki, że pociąg okazał się trochę za krótki i wiele osób stało. Czyli w sumie jak zwykle w niedzielę po południu. W okolicach Lublińca (godz. 18.00) pociąg zatrzymał się na godzinę w szczerym polu, bo okazało się, że jakiś idiota znowu zignorował światła ostrzegawcze i wjechał autem prosto pod pociąg. Efekt: Ruch pociągów wstrzymany i konieczność opracowania objazdów. Na razie czekamy.

piątek, 20 września 2019

Kilka słów o zmianach klimatu

Młodzi ludzie wyszli dzisiaj na ulice Wrocławia, żeby zaprotestować przeciwko brakowi perspektywicznego myślenia i możliwej katastrofie klimatycznej. Sądząc po wypowiedziach mówców, mam wrażenie, że młodzi rozumieją wpływ człowieka na klimat lepiej niż większość znanych mi dorosłych.
 
Młodzi bowiem jakimś cudem umieją spojrzeć w przyszłość i zauważyć, że brak globalnych zmian dotyczących pozyskiwania energii, transportu (mowa tu głównie o samochodach) przyniesie wyraźne i nieprzyjemne skutki w przyszłości, w której oni sami będą żyć już jako dorośli. Tymczasem obecni dorośli nierzadko twierdzą uparcie, że nie ma się czym przejmować, że manipulacja, że nie jest źle i tak dalej. Lubią też mówić o "ekoświrach", zupełnie jakby troska o środowisko była czymś złym (ja osobiście odbieram ten epitet jako komplement).

niedziela, 16 czerwca 2019

Space Adventure Wrocław

We Wrocławiu właśnie kończy się wystawa "Space Adventure", która ukazuje historię lotów kosmicznych. Niewiele jest tutaj imponujących zdjęć Kosmosu, za to sporo informacji na temat warunków życia na orbicie. Jako wielki pasjonat misji kosmicznych nie mogłem tego ominąć, chociaż przyznam, że cena biletów nieco mnie odstraszała.

W 1988 r. obejrzałem pierwszy odcinek serialu "Star Trek: Następne pokolenie", jedynego, o którym mogę powiedzieć, że mocno wpłynął na moje życie. Od tamtej pory astronomia i astronautyka stały się moimi pasjami. Cóż, w Polsce szansa na bycie astronautą jest zerowa, na zostanie astronomem - niewiele większa. Ale skoro nie mogę zajmować się tym zawodowo, to zawsze mogę zgłębiać wiedzę na ten temat. No dobra, dość gadania.



Wnętrze "rakiety" z filmu "Lot na Księżyc" z 1902 r. Ludzkość marzyła o lotach w Kosmos od lat. Jules Verne jako pierwszy opisał w sposób dość realistyczny lot kosmiczny. Pewne rzeczy się na swój sposób sprawdziły - np. wystrzeliwanie ludzi w kapsule, nadanie jej ogromnej prędkości początkowej, by potem leciała siłą rozpędu (w praktyce to trochę bardziej skomplikowane, ale chodzi o zasadę). Szkoda trochę, że nie sprawdziła się wizja o zamieszkanym Księżycu :) Film można było oglądać na ekranie obok. Ciekawa rzecz!









Sputnik 1. Amerykanów mało szlag nie trafił, gdy dowiedzieli się, że Rosjanie wystrzelili rakietę pierwsi. Nie udało im się, bo nie mieli całkowitego zaufania do cudzoziemca - Wernera von Brauna. Ten błąd miał ich kosztować również utratę pierwszego miejsca w wyścigu o wysłanie pierwszego człowieka w kosmos.
Poniżej, na ilustracji, widać statek Wostok, w którym Jurij Gagarin odbył swój lot w kosmos. Taką samą rakietą odbyło podróż jeszcze pięciu astronautów. Jeden z nich spędził w kosmosie 5 dni. Cały czas w tej samej pozycji, w maleńkiej kabince wielkości kabiny w toalecie publicznej.


Rakieta Wostok. Właściwy statek mniej więcej w połowie tej białej części na dziobie. Te duże stożki to silniki I stopnia, które były odrzucane po kilkudziesięciu sekundach. Na orbitę docierał statek o średnicy ok. 3 m, który potem opadał na Ziemię. Astronauta był wystrzeliwany z fotela katapultowego i lądował na spadochronie. Można zatem powiedzieć, że z tej ogromnej rakiety na Ziemię nie powracało prawie nic.






Saturn V. Rakieta zaprojektowana przez wspomnianego von Brauna, która posłużyła do realizacji misji wysłania człowieka na Księżyc. Do dzisiaj nie zbudowano na świecie potężniejszego pojazdu. Na dziobie (szary walec z białym stożkiem) znajduje się statek Apollo, który miał lecieć na Księżyc. Osiągał prędkość blisko 40 tys. km/h. Niby dużo, ale w skali kosmicznej nadal żałośnie mało...






Pierwsze zdjęcie człowieka na Księżycu. Obok widoczne zdjęcie wszystkich członków misji Apollo 11. Lądowanie o mały włos się nie odbyło z powodu błędu komputera, który - będąc wielkości szafy - miał moc obliczeniową Nokii 3310 i popełnił kilka błędów. Potem odbyło się jeszcze pięć udanych lądowań. Przywieźli ze sobą dużo próbek skał - jedną z nich można było pomacać na wystawie :) W dotyku lekko tłustawa, trochę jak glina.





To po lewej to przyrząd do odbierania moczu. W stanie nieważkości najprostsze czynności generują niespotykane na Ziemi problemy. Na przykład powietrze musi być w ciągłym ruchu, bo inaczej zużyte powietrze nie oddali się od naszych nosów i szybko się udusimy. Do jedzenia używa się łyżeczek deserowych, bo jedzenie przykleja się do nich z obu stron. O kubkach oczywiście możemy zapomnieć. Jako że Amerykanie lubią napoje z puszek, wymyślono puszki ze specjalnym ustnikiem, jedną z nich widać po prawej.



Wahadłowiec Space Shuttle. Wysyłanie rakiet w kosmos oznaczało, że wydaje się mnóstwo kasy na potężną rakietę, z której na Ziemię wracał tylko maleńki fragmencik. Postanowiono temu zaradzić, budując statek wielokrotnego użytku. Pomysł udał się tylko częściowo - przygotowanie statku do ponownego lotu kosztowało tyle, co zbudowanie nowej rakiety. Plusem była znacznie większa przestrzeń życiowa dla astronautów (mieli tam dwa pomieszczenia - służbowe i mieszkalne). Wahadłowiec składał się z tzw. orbitera (to ten skrzydlaty niby-samolot), zbiornika zewnętrznego (ten pomarańczowy, paliwo w nim zawarte było spalane w 8,5 minuty!) oraz rakiet wspomagających (te dwie po bokach - po ich odpaleniu star MUSIAŁ się odbyć, bo nie było sposobu, żeby je wyłączyć). Orbiter mógł służyć do wysyłania w kosmos satelitów, jak też do ich naprawy w przestrzeni kosmicznej.



Rekonstrukcja kabiny pilota wahadłowca. Jest to wersja po modernizacji - pierwotnie zamiast ekranów znajdowały się szeregi zegarów analogowych ukazujących wszystkie dane na temat lotu. Za plecami piloci mieli wielki panel służący do obsługi ładunku w ładowni wahadłowca. Pod nimi zaś było drugie pomieszczenie - mieszkalne. Były tam łóżka (w dwóch z nich spało się plecami do góry!), kuchnia, ruchoma bieżnia do ćwiczeń i toaleta. Prysznica nie było - do mycia astronauci używali nawilżanych chusteczek (kolejny wynalazek kosmiczny). Po co ruchoma bieżnia w kosmosie? Żeby zapobiec osteoporozie i atrofii mięśni odpowiedzialnych za postawę ciała.

Jedno z urządzeń treningowych. Ma na celu oswojenie astronautów ze zmiennymi warunkami przyspieszenia, szybkimi zmianami równowagi i utratą kontaktu z horyzontem. Innymi słowy - jeśli ktoś to przetrwał, to powinien poradzić sobie ze startem i lądowaniem, a także z poruszaniem się po statku kosmicznym. Ja się nie odważyłem z tego skorzystać, bo byłem po śniadaniu :) Na pocieszenie powiem, że wielu astronautów na orbicie "wymiękało" i przez pierwsze godziny nie było w stanie ruszyć się z miejsca, żeby nie odlecieć do Rygi.

poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Kilka słów o nauczycielach i nauczaniu

Cała Polska żyje strajkiem nauczycieli. Jedni mówią, że im się należy; inni - że wręcz przeciwnie. Wielu narzeka na formę strajku, na jego termin, nierzadko podważany jest sam trud pracy nauczyciela. Niestety, niskie pensje to najmniejszy problem polskiej edukacji.

W dalszej części tekstu nie mam zamiaru zajmować się powszechnie podejmowanym "argumentem" o tym, że nauczyciele pracują mało i jeszcze mają dwa miesiące wolnego, bo to oczywista bzdura. Ale niestety są inne kwestie, które w moich oczach stawiają nauczycieli w świetle niekoniecznie korzystnym. Od razu zaznaczam, że wypowiadam się tu nie jako skrzywdzony przez szkołę dawny uczeń, lecz jako były pracownik wydawnictw edukacyjnych, który miał sporo kontaktu z nauczycielami. Z grubsza też wiem, czemu sytuacja edukacji w Polsce wygląda, jak wygląda.
 

Nauczyciele protestują przeciw niskim płacom, a także przeciwko obecnym mechanizmom i biurokracji istniejącym w edukacji. Ten drugi argument, często pomijany, jest nawet na swój sposób ważniejszy, bo faktycznie, sytuacja wygląda tak, że nauczyciele spędzają wieczory, wypełniając różne papierki, a na obmyślanie lekcji, że o życiu prywatnym nie wspomnę, nie ma za bardzo czasu.

Ptaki Nocy (i fantastyczny ubaw pewnego Człowieka-Redaktora)

Birds of Prey (and the Fantabulous Emancipation of One Harley Quinn) USA 2020 Scenariusz: Christina Hodson Reżyseria: Cathy Yan &quo...