poniedziałek, 28 października 2019

Kilka słów o powrotach do domu

W ostatni weekend byłem u matki w Ciechanowie. Jeżdżę regularnie co dwa miesiące. Od 5 lat bez żadnych problemów. Aż do wczoraj.
Niedziela. Wyjeżdżam z Ciechanowa o 13.16. Do Warszawy przyjeżdżam bez problemów. O 15.10 mam intercity do Wrocławia (przyjazd o 19.38). Podróż początkowo przebiegała bez zarzutów. Jedyny problem był taki, że pociąg okazał się trochę za krótki i wiele osób stało. Czyli w sumie jak zwykle w niedzielę po południu. W okolicach Lublińca (godz. 18.00) pociąg zatrzymał się na godzinę w szczerym polu, bo okazało się, że jakiś idiota znowu zignorował światła ostrzegawcze i wjechał autem prosto pod pociąg. Efekt: Ruch pociągów wstrzymany i konieczność opracowania objazdów. Na razie czekamy.

piątek, 20 września 2019

Kilka słów o zmianach klimatu

Młodzi ludzie wyszli dzisiaj na ulice Wrocławia, żeby zaprotestować przeciwko brakowi perspektywicznego myślenia i możliwej katastrofie klimatycznej. Sądząc po wypowiedziach mówców, mam wrażenie, że młodzi rozumieją wpływ człowieka na klimat lepiej niż większość znanych mi dorosłych.
 
Młodzi bowiem jakimś cudem umieją spojrzeć w przyszłość i zauważyć, że brak globalnych zmian dotyczących pozyskiwania energii, transportu (mowa tu głównie o samochodach) przyniesie wyraźne i nieprzyjemne skutki w przyszłości, w której oni sami będą żyć już jako dorośli. Tymczasem obecni dorośli nierzadko twierdzą uparcie, że nie ma się czym przejmować, że manipulacja, że nie jest źle i tak dalej. Lubią też mówić o "ekoświrach", zupełnie jakby troska o środowisko była czymś złym (ja osobiście odbieram ten epitet jako komplement).

niedziela, 16 czerwca 2019

Space Adventure Wrocław

We Wrocławiu właśnie kończy się wystawa "Space Adventure", która ukazuje historię lotów kosmicznych. Niewiele jest tutaj imponujących zdjęć Kosmosu, za to sporo informacji na temat warunków życia na orbicie. Jako wielki pasjonat misji kosmicznych nie mogłem tego ominąć, chociaż przyznam, że cena biletów nieco mnie odstraszała.

W 1988 r. obejrzałem pierwszy odcinek serialu "Star Trek: Następne pokolenie", jedynego, o którym mogę powiedzieć, że mocno wpłynął na moje życie. Od tamtej pory astronomia i astronautyka stały się moimi pasjami. Cóż, w Polsce szansa na bycie astronautą jest zerowa, na zostanie astronomem - niewiele większa. Ale skoro nie mogę zajmować się tym zawodowo, to zawsze mogę zgłębiać wiedzę na ten temat. No dobra, dość gadania.



Wnętrze "rakiety" z filmu "Lot na Księżyc" z 1902 r. Ludzkość marzyła o lotach w Kosmos od lat. Jules Verne jako pierwszy opisał w sposób dość realistyczny lot kosmiczny. Pewne rzeczy się na swój sposób sprawdziły - np. wystrzeliwanie ludzi w kapsule, nadanie jej ogromnej prędkości początkowej, by potem leciała siłą rozpędu (w praktyce to trochę bardziej skomplikowane, ale chodzi o zasadę). Szkoda trochę, że nie sprawdziła się wizja o zamieszkanym Księżycu :) Film można było oglądać na ekranie obok. Ciekawa rzecz!









Sputnik 1. Amerykanów mało szlag nie trafił, gdy dowiedzieli się, że Rosjanie wystrzelili rakietę pierwsi. Nie udało im się, bo nie mieli całkowitego zaufania do cudzoziemca - Wernera von Brauna. Ten błąd miał ich kosztować również utratę pierwszego miejsca w wyścigu o wysłanie pierwszego człowieka w kosmos.
Poniżej, na ilustracji, widać statek Wostok, w którym Jurij Gagarin odbył swój lot w kosmos. Taką samą rakietą odbyło podróż jeszcze pięciu astronautów. Jeden z nich spędził w kosmosie 5 dni. Cały czas w tej samej pozycji, w maleńkiej kabince wielkości kabiny w toalecie publicznej.


Rakieta Wostok. Właściwy statek mniej więcej w połowie tej białej części na dziobie. Te duże stożki to silniki I stopnia, które były odrzucane po kilkudziesięciu sekundach. Na orbitę docierał statek o średnicy ok. 3 m, który potem opadał na Ziemię. Astronauta był wystrzeliwany z fotela katapultowego i lądował na spadochronie. Można zatem powiedzieć, że z tej ogromnej rakiety na Ziemię nie powracało prawie nic.






Saturn V. Rakieta zaprojektowana przez wspomnianego von Brauna, która posłużyła do realizacji misji wysłania człowieka na Księżyc. Do dzisiaj nie zbudowano na świecie potężniejszego pojazdu. Na dziobie (szary walec z białym stożkiem) znajduje się statek Apollo, który miał lecieć na Księżyc. Osiągał prędkość blisko 40 tys. km/h. Niby dużo, ale w skali kosmicznej nadal żałośnie mało...






Pierwsze zdjęcie człowieka na Księżycu. Obok widoczne zdjęcie wszystkich członków misji Apollo 11. Lądowanie o mały włos się nie odbyło z powodu błędu komputera, który - będąc wielkości szafy - miał moc obliczeniową Nokii 3310 i popełnił kilka błędów. Potem odbyło się jeszcze pięć udanych lądowań. Przywieźli ze sobą dużo próbek skał - jedną z nich można było pomacać na wystawie :) W dotyku lekko tłustawa, trochę jak glina.





To po lewej to przyrząd do odbierania moczu. W stanie nieważkości najprostsze czynności generują niespotykane na Ziemi problemy. Na przykład powietrze musi być w ciągłym ruchu, bo inaczej zużyte powietrze nie oddali się od naszych nosów i szybko się udusimy. Do jedzenia używa się łyżeczek deserowych, bo jedzenie przykleja się do nich z obu stron. O kubkach oczywiście możemy zapomnieć. Jako że Amerykanie lubią napoje z puszek, wymyślono puszki ze specjalnym ustnikiem, jedną z nich widać po prawej.



Wahadłowiec Space Shuttle. Wysyłanie rakiet w kosmos oznaczało, że wydaje się mnóstwo kasy na potężną rakietę, z której na Ziemię wracał tylko maleńki fragmencik. Postanowiono temu zaradzić, budując statek wielokrotnego użytku. Pomysł udał się tylko częściowo - przygotowanie statku do ponownego lotu kosztowało tyle, co zbudowanie nowej rakiety. Plusem była znacznie większa przestrzeń życiowa dla astronautów (mieli tam dwa pomieszczenia - służbowe i mieszkalne). Wahadłowiec składał się z tzw. orbitera (to ten skrzydlaty niby-samolot), zbiornika zewnętrznego (ten pomarańczowy, paliwo w nim zawarte było spalane w 8,5 minuty!) oraz rakiet wspomagających (te dwie po bokach - po ich odpaleniu star MUSIAŁ się odbyć, bo nie było sposobu, żeby je wyłączyć). Orbiter mógł służyć do wysyłania w kosmos satelitów, jak też do ich naprawy w przestrzeni kosmicznej.



Rekonstrukcja kabiny pilota wahadłowca. Jest to wersja po modernizacji - pierwotnie zamiast ekranów znajdowały się szeregi zegarów analogowych ukazujących wszystkie dane na temat lotu. Za plecami piloci mieli wielki panel służący do obsługi ładunku w ładowni wahadłowca. Pod nimi zaś było drugie pomieszczenie - mieszkalne. Były tam łóżka (w dwóch z nich spało się plecami do góry!), kuchnia, ruchoma bieżnia do ćwiczeń i toaleta. Prysznica nie było - do mycia astronauci używali nawilżanych chusteczek (kolejny wynalazek kosmiczny). Po co ruchoma bieżnia w kosmosie? Żeby zapobiec osteoporozie i atrofii mięśni odpowiedzialnych za postawę ciała.

Jedno z urządzeń treningowych. Ma na celu oswojenie astronautów ze zmiennymi warunkami przyspieszenia, szybkimi zmianami równowagi i utratą kontaktu z horyzontem. Innymi słowy - jeśli ktoś to przetrwał, to powinien poradzić sobie ze startem i lądowaniem, a także z poruszaniem się po statku kosmicznym. Ja się nie odważyłem z tego skorzystać, bo byłem po śniadaniu :) Na pocieszenie powiem, że wielu astronautów na orbicie "wymiękało" i przez pierwsze godziny nie było w stanie ruszyć się z miejsca, żeby nie odlecieć do Rygi.

poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Kilka słów o nauczycielach i nauczaniu

Cała Polska żyje strajkiem nauczycieli. Jedni mówią, że im się należy; inni - że wręcz przeciwnie. Wielu narzeka na formę strajku, na jego termin, nierzadko podważany jest sam trud pracy nauczyciela. Niestety, niskie pensje to najmniejszy problem polskiej edukacji.

W dalszej części tekstu nie mam zamiaru zajmować się powszechnie podejmowanym "argumentem" o tym, że nauczyciele pracują mało i jeszcze mają dwa miesiące wolnego, bo to oczywista bzdura. Ale niestety są inne kwestie, które w moich oczach stawiają nauczycieli w świetle niekoniecznie korzystnym. Od razu zaznaczam, że wypowiadam się tu nie jako skrzywdzony przez szkołę dawny uczeń, lecz jako były pracownik wydawnictw edukacyjnych, który miał sporo kontaktu z nauczycielami. Z grubsza też wiem, czemu sytuacja edukacji w Polsce wygląda, jak wygląda.
 

Nauczyciele protestują przeciw niskim płacom, a także przeciwko obecnym mechanizmom i biurokracji istniejącym w edukacji. Ten drugi argument, często pomijany, jest nawet na swój sposób ważniejszy, bo faktycznie, sytuacja wygląda tak, że nauczyciele spędzają wieczory, wypełniając różne papierki, a na obmyślanie lekcji, że o życiu prywatnym nie wspomnę, nie ma za bardzo czasu.

sobota, 16 marca 2019

Kapitan Marvel - wiele hałasu o dobry film

Captain Marvel

USA 2019
Scenariusz: Anna Boden, Ryan Fleck, Geneva Robertson-Dworet
Reżyseria: Anna Boden, Ryan Fleck


Rzadko się zdarza, żeby jakiś film wzbudził ogromne kontrowersje jeszcze przed premierą, tak jak miało to miejsce w przypadku "Kapitan Marvel". Doniesienia o "seksistowskich" wypowiedziach Brie Larson odgrywającej postać tytułowej bohaterki zdołały nawet zniechęcić "zawczasu" wiele osób do pójścia do kina na ten film (czy faktycznie dotrzymali słowa, to zupełnie inna sprawa).

Wreszcie film ten obejrzałem i mogę przewrotnie powiedzieć, że rozumiem przyczynę narzekania na ten film, jak również rozumiem fakt, czemu dziwnym trafem narzekają jedynie mężczyźni. Otóż "Kapitan Marvel" dowodzi prawdziwości twierdzenia, że za każdym silnym mężczyzną stoi silna kobieta, a za każdą silną kobietą stoi inna silna kobieta. Słowem - faceci źle znoszą fakt, że w jakiejś historii są w zasadzie zbędni, a tak jest właśnie w przypadku tego filmu.

czwartek, 14 lutego 2019

Anioł miłości, anioł śmierci


Alita: Battle Angel

Argentyna, Kanada, USA 2019
Scenariusz: Laeta Kalogridis, Robert Rodriguez, James Cameron
Reżyseria: Robert Rodriguez
Na podstawie mangi "Battle Angel Alita" Yukito Kishiro z 1990 r.

Cyberpunk jest jednym z popularniejszych gatunków mangi, czyli (dla nieznających terminologii) komiksu japońskiego. Opisy futurystycznych miast, przepełnionych dziwacznymi tworami technologicznymi i krzyżówkami ludzi i maszyn przypadły do serca wielu czytelnikom na całym świecie. Oprócz kultowego również w Polsce "Ghost in the Shell" ogromną rolę w rozwoju tego nurtu odegrała w swoim czasie "Alita", dotąd w Polsce nieco mniej znana.

Alita to kobieta-cyborg, odnaleziona niemal kompletnie zniszczona na złomowisku przez Ido - naukowca, który zajmuje się właśnie budową i naprawą takich tworów, jak ona. Alita nie pamięta, kim jest i co robiła wcześniej, ale wrodzone instynkty wskazują na to, że dawniej była wojowniczką stworzoną, aby zniszczyć Zalem - ostatnie z wielkich, niedostępnych latających miast, które sprawuje dyktatorskie rządy nad resztkami ziemskiej cywilizacji. Jej ponowne pojawienie się budzi zaniepokojenie, skutkiem czego wielu ludziom nagle zaczyna zależeć, by zginęła. Ona sama próbuje znaleźć swoje miejsce, niezależnie od tego, czego wymagają od niej inni - lub jej wspomnienia.

wtorek, 29 stycznia 2019

Kryjówka białego węża - zapomniane dziecko Brama Stokera

The Lair of the White Worm
Wielka Brytania, USA 1989
Scenariusz i reżyseria: Ken Russel
Na podstawie powieści Brama Stokera "The Lair of the White Worm"

Bram Stoker wydaje się być "one hit wonder", jak to się dzisiaj nazywa. Mało kto wie, że był czas, kiedy nie tylko "Dracula" tego autora cieszył się popularnością; mało tego - również dzisiaj fani znają inne jego powieści, jednak istotnie nijak się one mają do kultowego dzieła. Jedną z takich mniej dzisiaj znanych jest powieść "The Lair of the White Worm", opowiadająca o zmaganiach ze stworem rodem ze starożytnych legend. Powieść ta jest prawie nieznana w Polsce, lecz trochę lepiej na Wyspach Brytyjskich. Doczekała się nawet ekranizacji. Powstały w 1989 roku film jest raczej niskobudżetowy, ale całkiem przyjemnie się go ogląda.

Kilka słów o powrotach do domu

W ostatni weekend byłem u matki w Ciechanowie. Jeżdżę regularnie co dwa miesiące. Od 5 lat bez żadnych problemów. Aż do wczoraj. Nied...