sobota, 5 września 2020

Kilka słów o dyskryminacji

Wczoraj doszło do gorącej dyskusji, podczas której usłyszałem, że nie mam prawa wypowiadać się na temat sytuacji mniejszości w Polsce, bo sam nie należę do żadnej z grup dyskryminowanych i nie wiem, jak to jest. Otóż widzicie, nie należę, ale wiem.

Trzeba wam wiedzieć, że nie od zawsze jestem mieszkańcem Wrocławia. Dorastałem bowiem w Ciechanowie - 40-tysięcznym mieście niedaleko Warszawy. Bliskość stolicy nie zmienia faktu, że do niedawna (czyli w czasach, jak tam mieszkałem) Ciechanów był smutną, nudną, zabitą dechami dziurą o mentalności totalnej wiochy, gdzie każdy, kto wygląda lub zachowuje się nietypowo, był podejrzewany o najgorsze. Znacie film "Wiosna, panie sierżancie", gdzie chłopak z kolorowymi skarpetkami jest podejrzewany o bycie wywrotowcem? No właśnie...

sobota, 8 sierpnia 2020

Kilka słów o policji i poszanowaniu prawa

Mam różnych znajomych – z lewa, z prawa, liberalnych i konserwatywnych. Przekonałem się dzięki temu, że świat nie jest czarno-biały. Znam przykłady silnych, niezależnych kobiet, które głosowały na Bosaka. Znam lesbijkę-nacjonalistkę. Znam osobę, która kocha zwierzęta, co nie przeszkadza jej jeść mięsa od czasu do czasu.


Dlatego uważam, że ludzie powinni móc sobie żyć, jak chcą, bez obawy, że będą mieli z tego powodu nieprzyjemności. Oczywiście nie mówimy tutaj o sytuacji, gdy z tego powodu komuś dzieje się krzywda – wolność kończy się w momencie, gdy w grę wchodzi inny człowiek.

Jedyne nieposzanowanie prawa, jakie jestem w stanie uznać, to tzw. „obywatelskie nieposłuszeństwo”. W największym skrócie jest to łamanie przepisów, które ktoś uważa za zbędne lub wręcz szkodliwe. Ja sam wielokrotnie to robiłem i robię nadal, choćby łamiąc zasady niedawnego lockdownu i chodząc do parków, gdy były zamknięte. Tyle że ja nigdy nikomu nie zaszkodziłem, nigdy niczego nie zniszczyłem i na nikogo nie napadłem. Zawsze uważałem na to, żeby ewentualne konsekwencje tego, co robię, spadły wyłącznie na mnie. Gdybym zrobił inaczej, to już nie byłoby „obywatelskie nieposłuszeństwo”, tylko zwykłe przestępstwo.

niedziela, 26 lipca 2020

Krótka historia o tym, jak Czechy i Polska z pandemią sobie radzą

Jako że w tym roku jeszcze nie byłem w Czechach, a i zapas Kofoli się skończył, uznałem, że wraz z otwarciem granic trzeba się wybrać do sąsiadów. Wycieczka była dla mnie cenną lekcją i wyjaśnieniem, czemu Czesi tak dobrze sobie z pandemią poradzili, a my nie umiemy.

Powóz ślubny
Zacznę z nieco innej beczki, a więc od opisu sytuacji podczas pandemii tam i tu. Czesi to naród praktyczny i wygodny. Jak tylko pojawił się wirus, to uznali, że lepiej będzie zacisnąć pasa i przetrwać trzy miesiące stanu wyjątkowego, żeby szybciej było normalnie. I tak zrobili – odwołano imprezy, zamknięto kluby, wprowadzono dystans bezpieczeństwa, nakazano zasłaniać twarz, a w sklepach nosić rękawiczki. Wszystkie te ograniczenia konsekwentnie egzekwowano, a ludzie wiedzieli, że warto wytrzymać, bo dzięki temu lato będzie już normalne.

W Polsce jednak – jak zwykle – bardziej liczyły się stołki i doraźne korzyści niż ludzie. Dlatego nie ogłoszono stanu wyjątkowego ani żadnego innego. Jednocześnie wprowadzano ograniczenia, które przeczyły temu, że stanu wyjątkowego nie ma. Mimo ograniczeń liczba zarażeń rosła, więc ludzie doszli do słusznego wniosku, że coś jest nie tak. W dodatku u nas zapanowała swoista paranoja maseczkowa objawiająca się tym, że Polacy uznali maseczki za cudowny lek na wszelkie dolegliwości. Są zachorowania? To z powodu braku maseczek. O braku dystansu bezpieczeństwa i tłoku w miejscach publicznych się nie wspomina…

sobota, 18 kwietnia 2020

Kilka słów o absurdach i braku odpowiedzialności w czasach zarazy - część 2

Kiedy jakieś 2 tygodnie temu pisałem tekst o tym, jak absurdalne są reguły wprowadzone na czas pandemii Covid-19 i zachowania z nimi związane, nadmieniłem na koniec, że jeśli zostanie wprowadzony obowiązek noszenia maseczek, to na pewno powstanie druga część. Jako że słowa dotrzymuję zawsze, a nakaz zasłaniania twarzy wprowadzono, oto obiecany tekst.

Od wprowadzenia tego obowiązku minęło kilka dni, a już mogę powiedzieć, że zupełnie się on nie sprawdzi w roli ogranicznika liczby zakażeń. Wszystko dlatego, że maseczki są noszone nie tak, jak trzeba, nie takie, jak trzeba i nie wtedy, kiedy trzeba.

sobota, 4 kwietnia 2020

Kilka słów o absurdach i braku odpowiedzialności w czasach zarazy.

Mame wysłała mi SMS, że w Kauflandzie jest promocja na kocie jedzenie, więc jadę z samego rana, żeby zdążyć przed godzinami dla seniorów. Dołącza do mnie K., która radzi, żebym na czas oczekiwania na wózek wziął trylogię Sienkiewicza do poczytania. Okazuje się, że wszelkie przewidywania są niesłuszne - kolejka jest niewielka, jakieś 30 osób i zaledwie po 20 minutach wchodzimy do sklepu.

Absurd nr 1: Jesteśmy razem, ale musimy wejść pojedynczo. Każde z nas musi wziąć oddzielny numerek, co oczywiście wydłuża czas oczekiwania.

niedziela, 23 lutego 2020

Klasa skrytobójców

Ansastu Kyoshitsu (ang. Assassination Classroom)
Japonia 2015
Scenariusz: Tatsuya Kanazawa
Reżyseria: Eiichiro Hasumi

Z Japonii trafiają do nas filmy mocno "europejskie", natomiast prawie nieznane pozostają dziesiątki filmów, które tam, na drugim końcu świata, biją rekordy popularności. Do nas nie trafiają, bo w większości i tak byśmy ich nie zrozumieli. Nierzadko są to produkcje z naszego punktu widzenia co najmniej dziwaczne, przeznaczone pozornie dla nastolatków, jednak kryjące w sobie drugie i trzecie dno, a przez to zmuszające do głębszych przemyśleń. Doskonałym tego przykładem jest aktorska adaptacja anime "Szkoła skrytobójców", którego głównym bohaterem jest nauczyciel pewnego japońskiego gimnazjum i jego uczniowie szkoleni na zabójców. Żeby było dziwniej - celem uczniów jest ich własny nauczyciel. A żeby było jeszcze dziwaczniej, nauczyciel to podobny do żółtej ośmiornicy, wszechstronnie uzdolniony stwór zwany przez uczniów Koro-sensei.

wtorek, 11 lutego 2020

Ptaki Nocy (i fantastyczny ubaw pewnego Człowieka-Redaktora)

Birds of Prey (and the Fantabulous Emancipation of One Harley Quinn)
USA 2020
Scenariusz: Christina Hodson
Reżyseria: Cathy Yan


"Ptaki Nocy" to film co najmniej dziwny, a raczej dziwaczny. Mimo to jednak zaskoczyło mnie, że tak wiele osób to zaskoczyło. Oczywiście, ci, którzy piszą, że film jest kiczowaty i przerysowany, mają rację. Ci, którzy twierdzą, że jest chaotyczny, też mają rację. Rzecz jednak w tym, że ja wiem jedno - tak miało być. Nad wieloma krytykami mam bowiem podwójną przewagę. Po pierwsze, znam pierwowzór postaci Harley Quinn, a po drugie, znam komiks, na którym został oparty film. Tym samym byłem przygotowany na to, co zobaczyłem.

Kilka słów o dyskryminacji

Wczoraj doszło do gorącej dyskusji, podczas której usłyszałem, że nie mam prawa wypowiadać się na temat sytuacji mniejszości w Polsce, bo sa...