Do najciekawszych tekstów, jakie dostaję do redakcji/korekty, należą różnego rodzaju raporty i statystyki, często skłaniające do myślenia i zawierające zaskakujące spostrzeżenia. Oto na przykład dowiedziałem się raz, że należę do trzech grup zawodowych z największym odsetkiem alkoholików.
Alkoholizm to choroba, bardzo poważna. Nie mam tu na myśli ludzi, którzy od czasu do czasu "strzelą" sobie o jednego za dużo i im odbija - nie, mówię o stanie, w którym bez alkoholu masz wrażenie, że zaraz się kompletnie rozsypiesz. Co ciekawe, taki stan często powstanie właśnie dlatego, że człowiek naprawdę się rozsypywał. Pod każdym względem z wyjątkiem fizycznego. A jak przestanie pić, to znów wróci do tego stanu, więc się tego boi i woli zostać przy alkoholu. Nie jest moim zamiarem obrona alkoholików, bo wiem, ile krzywd wyrządzają swoim bliskim. Po prostu chcę, żebyście zrozumieli, dlaczego pomóc im jest tak ciężko: Trzeba ich najpierw przekonać, że bez alkoholu będzie lepiej. A w przypadku trzech grup zawodowych jest ciężko.
