środa, 30 sierpnia 2017

7 porad, jak nie dyskutować w sieci

Od pewnego czasu odnoszę wrażenie, że umiejętność dyskusji w Internecie zanika. Nie ma krytyki, jest "hejt"; nie ma dyskusji, jest wyśmiewanie, sprowadzanie rzeczy do absurdu, a najczęściej robi się wszystko, żeby ośmieszyć rozmówcę.


Wiele osób uważa, że problem leży w rzekomej anonimowości w sieci. Ale nie tylko - generalnie dostrzegam zanik umiejętności kulturalnej dyskusji, co wynika po części z lenistwa, a po części ze źle pojętej pewności siebie. Łatwiej jest bowiem kogoś wyśmiać niż zastanowić się, poszukać informacji, napisać sensowny kontrargument czy też, nie daj Boże, przyznać się do błędu.
Moim zdaniem dyskusje w sieci wiele by zyskały, gdyby ludzie zechcieli być odrobinę milsi dla siebie. I chociaż mój głos niewiele zmieni, to mimo wszystko warto spróbować.

1. Piszmy na temat

Czy naprawdę muszę przypominać o rzeczy oczywistej? A jednak. Zdarzyło mi się niedawno wziąć skromny udział w kampanii promującej właściwe zachowania względem cosplayerów (dla niewiedzących: to osoby, które przy okazji różnych wydarzeń przebierają się za postacie z filmów, gier itp.). W dyskusji pod artykułem pojawił się komentarz człowieka, który narzekał na długie kolejki przy punktach gastronomicznych. Ja wiem, że dla tej osoby to na pewno paląca kwestia, ale czy naprawdę musi zaśmiecać wątek zupełnie z tą kwestią niezwiązany? Nie wspomnę też, ile razy zdarzało się, że potrzebowałem pomocy w kwestiach informatycznych, zadawałem pytanie, ale odpowiedź dotyczyła czegoś zupełnie innego. Skrajny przypadek - miałem problemy z pewną funkcją programu GIMP, a otrzymana porada dotyczyła Painta.

2. Nie przypisujmy rozmówcy słów, których nie napisał

Pewnego razu wziąłem udział w dyskusji na temat happeningu zorganizowanego przez gdańskie środowiska LGBT. Napisałem, że chociaż cel jest szczytny, to jednak, chcąc obalić jedne stereotypy, organizatorzy rozpowszechniają inne, nie mniej szkodliwe. Pewna osoba odpisała: "Skoro uważasz, że homoseksualizm jest zły, to co tu w ogóle robisz?". Uprzejmie poprosiłem ją o przytoczenie fragmentu, w którym uznałem homoseksualizm za coś złego. Odpowiedzi, rzecz jasna, nie dostałem, chyba że za takową uznać wiąchę przekleństw.

3. Nie wyrywajmy słów z kontekstu

Jeśli chcecie odnieść się do czyjejś wypowiedzi, uważnie ją przeczytajcie i zacytujcie odpowiedni fragment, upewniwszy się, że jest to właściwa i pełnowartościowa część wypowiedzi. Inaczej łatwo może dojść do nieporozumień. Weźmy na przykład takie zdanie:
"Jestem zdania, że osoby przybywające do Polski powinny szanować naszą kulturę, podobnie jak my, wyjeżdżając do innego kraju, winniśmy szanować kulturę jego mieszkańców - w przeciwnym razie nie powinny do nas przyjeżdżać".
Zdanie podobnej treści zostało przez bliską mi osobę uznane za przejaw ksenofobii i tak skomentowane - osoba ta niestety odniosła się jedynie do ostatniego fragmentu, który pozbawiony poprzedniej części, nabierał zupełnie innego sensu.

4. Unikaj pisania bez sensu, zwłaszcza porównań

Dyskusja dotyczyła kosztów organizacji niedawnej międzynarodowej imprezy sportowej we Wrocławiu. Pewna forumowiczka napisała, że "Lepiej wydać duże pieniądze na tę imprezę niż roztrwonić je na jakiś zlot fanów mangi i anime".
Dla jasności - do wspomnianego wydarzenia sportowego miasto dołożyło blisko 200 mln zł, a na organizację zlotu fanów mangi i anime miasto - jakieś kilka tysięcy złociszów, które potem odzyskało. Poza tym nie bardzo rozumiem, jaki jest sens porównywania wydarzeń o tak różnym profilu, zasięgu i kosztorysie.

5. Ironię i sarkazm zachowaj dla siebie

Uważacie, że pisząc ironiczny komentarz prezentujecie bystrość umysłu i umiejętność rzucania ciętych ripost? Nic bardziej błędnego. Przede wszystkim ironię i humor w sieci czasami trudno wychwycić, jeśli nie wynika w sposób oczywisty z charakteru tekstu (to się nazywa, o ile pamiętam, "prawo Poego"). Po drugie - ironia czy sarkazm są często (i słusznie) odbierane jako próba zdyskredytowania rozmówcy z powodu braku argumentów.
Wspomniana wyżej dyskutantka, na mój argument o wysokości finansowania obu imprez napisała tak: "Oczywiście, ty wiesz najlepiej, na co wydawać pieniądze, przecież jesteś taki mądry i wszechwiedzący".
Nie napisałem, na co miasto powinno wydać pieniądze, to raz. Nigdy nie uznałem się za wszechwiedzącego, to dwa. Miałem coś do napisania w tej sprawie i chciałem sprostować nieprawdziwe informacje i TYLKO TYLE, to trzy.

6. Używaj emotikon z umiarem

Od czasu, kiedy Facebook umożliwił wstawianie różnych emotikon, ludzie stanowczo ich nadużywają. Często łączy się to z poprzednim punktem - ironią i sarkazmem.
"Naprawdę jesteś tak naiwny, żeby wierzyć w uczciwość tego radnego?"... i tutaj wklejonych zostaje dziesięć płaczących ze śmiechu emotek.
(Przy okazji - zauważyłem, że te konkretne emotki są używane tylko w sytuacjach, gdy ktoś chce kogoś wyśmiać albo obrazić - polskim internautom w zasadzie nie zdarza się "płakać ze śmiechu" w innych okolicznościach.)
Zdaję sobie sprawę, że - zgodnie ze wspomnianym wyżej prawem Poego - humor w sieci nie zawsze jest dostrzegany. Po to właśnie powstały emotki - żeby umożliwić ukazywanie emocji. I nie ma powodu, żeby bać się ich używać, bo potrafią lepiej wyrazić myśli i ocieplić dyskusję :) Ale warto zachować "złoty środek" i używać ich zgodnie z przeznaczeniem - żeby podkreślić nastrój czy "nadać ton" wypowiedzi.  Ich nadmiar skutkuje tym, że wpis wygląda, no cóż, infantylnie i niepoważnie. I tak może być odebrany - niezależnie od tego, jak poważnej kwestii dotknęliśmy.

7. Nie bój się przyznać, że czegoś nie wiesz

Zdarza się, że ktoś wykaże, że się mylimy. W takiej sytuacji, zamiast łamać punkty od 1 do 6, możemy napisać: "Faktycznie, masz rację, pomyliłem się". Nie ma nic złego w tym, że czegoś nie wiemy lub o czymś zapomnimy. Ale upieranie się przy swoim albo próby ośmieszenia rozmówcy z powodu braku argumentów świadczy źle wyłącznie o nas. W dodatku robimy z siebie pośmiewisko na oczach innych dyskutantów.

Napisałem swoje, ale teraz taka myśl przyszła mi do głowy: Ilu internautów faktycznie by się ze mną zgodziło, a ilu powyższy wpis skomentowałoby tekstem: "Łojezu, ale formalista, zupełny brak poczucia humoru", dodając dziesięć płaczących ze śmiechu emotek...

2 komentarze:

  1. Ironia i sarkazm są wspaniałe :) Tylko używane odpowiednio. I tu właśnie mogą pomóc emotki, żeby można było łatwiej je rozpoznać. Bez nutki ironii dyskusje byłyby nudne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety częściej zdarza się, że emotki w połączeniu z sarkazmem tworzą kombinację, która zamienia dyskusję w pyskówkę. Sarkazm najlepiej się sprawdza, jeśli mamy do czynienia ze znanymi sobie ludźmi - i to takimi, którzy sarkazm tolerują, bo z tym też różnie bywa :)

      Usuń

Odrębne światy - rzecz o Świadkach Jehowy

To verdener Dania 2008 Scenariusz: Niels Arden Oplev Reżyseria: Niels Arden Oplev, Steen Bille Jako że w Polsce najważniejszą i najb...