piątek, 18 sierpnia 2017

Parę słów o netykiecie

"Ci" a może "ci"? "Ty" czy "Pan"? Wydawałoby się, że netykieta w miarę jasno regulowała te zasady. Szkoda, że większość ludzi preferuje hiperpoprawność, gdyż prowadzi to do absurdów.

Netykieta to słowo określające pewien niepisany system zasad obowiązujących w dyskusji na forach internetowych. Powstała po to, by ułatwić pewne sporne aspekty dyskusji, uwzględniające między innymi różnice poglądów, a także istniejące formy korespondencji. Niestety, aż nazbyt często zapomina się o niej lub przybiera ona groteskową formę nasuwającą na myśl, że wielu z nas ma o kulturze blade jedynie pojęcie. Omówię to na przykładzie trzech ulubionych kwestii powracających jak bumerang. Pierwsza z nich brzmi:

W dyskusjach internetowych sobie nie "panujemy"

Wielokrotnie zdarza mi się obserwować w Sieci dyskusję, w której jedna osoba zwraca się do innej w drugiej osobie, na co pada pisana z oburzeniem odpowiedź "nie jesteśmy na ty". Otóż w Internecie wszyscy jesteśmy na "ty". Wyjątek robimy dla osób publicznych (polityków, pisarzy, aktorów itp.), np. zamieszczając komentarze na ich profilach. Jednak w "zwykłej" dyskusji, np. w jakimś wątku czy komentując link na Facebooku wszyscy jesteśmy równouprawnionymi członkami dyskusji. W praktyce oznacza to, że zwracanie się do siebie per "pan" jest absolutnie niepotrzebne. Oczywiście, jeśli ktoś czuje się z tym lepiej, może zwracać się do innych w trzeciej osobie, jednak nie powinno się mieć pretensji, jeśli zainteresowany się w ten sposób nie odwzajemnia.
Niedawno spotkałem się z przypadkiem oburzonego młodego człowieka, który żalił się, że przedstawiciel pewnej firmy na forum publicznym napisał do niego na "ty". To jest zupełnie normalny, neutralny sposób zwracania się do ludzi w Sieci. Ale ta osoba uznała to za przejaw lekceważenia. Jeśli to komuś przeszkadza - cóż, powinien rzadziej do Internetu zaglądać albo się przyzwyczaić. 
Skąd wzięła się popularna ostatnio mania "panowania" w Sieci? Moim zdaniem z błędnego przeniesienia do świata wirtualnego sposobu rozmowy ze świata rzeczywistego. Ma to związek z niezwykle oficjalnym sposobem prowadzenia rozmów w Polsce. W innych krajach albo jesteśmy na "ty", albo - bardziej oficjalnie - na "wy", a u nas używa się trzeciej osoby, jakby rozmówcy obok nas nie było (gdyby to ode mnie zależało, to wolałbym "socrealistyczną" manierę mówienia na "wy", oczywiście bez dodawania słowa "towarzyszu, ale cóż...). Zniesienie zasady "panowania" w Sieci miało na celu m.in. zbliżenie do siebie ludzi. W praktyce, jak widać, nie do końca to wyszło - albo raczej wyszło, ale z jakiegoś powodu wiele osób chce od tego odejść.
Powodem tego może być druga przyczyna "panowania" - "wielkopańskie" manieryzmy. Gdybym był złośliwy, a przecież nie jestem, to napisałbym też, że w grę wchodzi kompleks. Otóż współcześni Polacy - za sprawą licznych tragedii historycznych - to naród wywodzący się głównie spośród chłopstwa, a wielu spośród nas wolałoby się widzieć wśród potomków szlachty. W założeniu napuszona mowa ma więc na celu zamaskowanie pochodzenia. Z tego samego powodu w pisowni nadużywa się liter "ą" i "ę". Znany jest przykład, kiedy w muzeum w Łańcucie dumna matka mówiła córce, pokazując na bogato zdobiony powód, że "takimi jeździli nasi przodkowie". Przewodnik pozwolił sobie na spostrzeżenie, że niestety znacznie większe jest prawdopodobieństwo, że po plecach przodków znacznej większości gości właściciel tej karety do niej wsiadał. Za co turyści zgodnie wyzwali go od najgorszych.
A teraz kwestia druga: 

Korespondencja mailowa - jak zwykły list

To, co napisałem o "panowaniu" sobie, dotyczy rzecz jasna swobodnej, sieciowej dyskusji, forów itp. Jednak jeśli piszemy maila do klienta, partnera w interesach, to maila wypada zacząć zwrotem grzecznościowym. Może być "Szanowni Państwo", w przypadku nieco bliższych relacji może być "Dzień dobry Panie Piotrze". Ale nigdy, powtarzam, NIGDY nie wolno pisać "Witam". Uwierzcie lub nie, ale w niejednej firmie maile rozpoczęte w ten sposób wrzuca się od razu do folderu "Kosz". Szczególnie jeśli zależy Wam na pracy, to postarajcie się o bardziej wyszukane formy powitania, bo możecie skończyć jak kandydat startujący do mojego głównego zleceniodawcy - zaczął maila od "witam", a dostał odpowiedź kończącą się na "żegnam".
I kwestia trzecia:

Duża czy mała litera?

Pisownia zwrotów "ty", "ciebie", "tobie" nastręcza pewne problemy, zwłaszcza w dyskusjach publicznych. Można jednak przyjąć pewną prostą zasadę. W korespondencji mailowej lub prywatnych wiadomościach należy rozpoczynać te zwroty dużą literą - dokładnie tak samo, jak czynimy to w listach. Jest to forma grzecznościowa, oznaka szacunku dla rozmówcy. Oczywiście zakładamy, że przeszliśmy na "ty".
Co innego fora, chaty czy komentarze pod artykułami - czyli te miejsca, gdzie swoje poglądy mogą wyrazić wszyscy i często zwracamy się do ogółu rozmówców. Tutaj można (ale nie trzeba!) używać dużej litery. Najlepiej i najbezpieczniej (!) jest używać liter małych - na znak neutralnego stosunku do każdego rozmówcy. Podkreślam jeszcze raz - pisanie "ci" małą literą w miejscu, gdzie komentować może każdy, NIE jest oznaką braku szacunku.
Ktoś może zapytać - a czemu nie używać dużej litery zawsze? To niekoniecznie dobry pomysł - z trzech powodów. Przede wszystkim, wiele osób, które nauczyły się pisać "ci" dużą literą, robią tak bezmyślnie w sytuacjach zupełnie bezzasadnych, np. podczas wspominania o "tych" ludziach. Skutkiem tego są kwiatki takie jak "Czy Ci ludzie pomogli?". I teraz domyślaj się, o co tu chodzi.
Drugi powód to fakt, że używanie dużej litery przy każdej okazji należy do tej samej kategorii wielkopańskich manieryzmów, co wspomniane wcześniej "panowanie". To, czy użyjemy dużej, czy małej litery w słowie "tobie", nie uczyni z nas nikogo lepszego ani gorszego.
Trzecia rzecz to kultura wypowiedzi w necie i różnice poglądów. Jak wyglądają dyskusje internetowe - dobrze wiemy. Szybko zaczynają się wyzwiska, chamstwo i o wszelkiej kulturze można zapomnieć. Używanie wielkich liter w zwrotach do kogoś staje się w takich sytuacjach wręcz groteskowe i ośmiesza całą ideę.

Jeśli ktoś się ze mną nie zgadza, to niech odpowie sam sobie na pytanie: Czy jest oznaką szacunku zwrot w trzeciej osobie i użycie wielkiej litery w wyrażeniu "ch... Panu w d..." (autentyk, żeby nie było).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dorosłość nie oznacza rezygnacji z bycia sobą

Gravity Falls USA 2012-2016 Według pomysłu Alexa Hirsha Dzisiaj jest wpis urodzinowy. Tak się składa, że prawie zawsze z rocznicą moje...