czwartek, 5 października 2017

Born in PRL, czyli zdradliwy powrót do dzieciństwa

Wiele osób w nieco mniej młodym wieku lubi sobie wejść na jakąś stronę ze zdjęciami urządzeń, miejsc, scen filmów i seriali czy potraw z okresu PRL i powspominać, jak to dawniej było. Dzisiaj, za sprawą Internetu, "powrót do dzieciństwa" jest nierzadko możliwy. Tylko że można się mocno rozczarować.


Żeby było jasne - mam zamiar zająć się produkcjami określanymi mianem "familijnych". Bo wiadomo, że dorosły człowiek dobranocek oglądać nie będzie :)

Całkiem niedawno usłyszałem z przyjaciółką motyw przewodni z serialu "Policjanci z Miami". Serial absolutnie kultowy, który sprawiał, że w godzinach emisji ulice pustoszały. Każdy chciał być policjantem zwalczającym bandziorów i do tego jeszcze jeździć takim wypasionym samochodem, jak jeden z głównych bohaterów. A że dodatkowo zachwyciła nas piosenka "You Belong to the City", zechcieliśmy przypomnieć sobie odcinek, w którym utwór ten się pojawiał. Wytrzymaliśmy jakiś kwadrans, by stwierdzić, że teraz, po latach, ten serial jest jakiś... sztuczny i nudnawy.



Na pewnym forum filmowym pojawił się wpis, którego autor wyśmiewał aktorów grających w filmach akcji. Kiedy napisałem, żeby "Seagala szanował", poradził mi, żebym obejrzał ten film teraz, kiedy nie jestem już pryszczatym nastolatkiem. Próbowałem, naprawdę. Ale głupota wybranego filmu mnie obezwładniła i nie dałem rady.

Nie inaczej jest z animacjami lub produkcjami tzw. familijnymi. Dzisiaj powstają animowane filmy i seriale, które gromadzą w kinach bądź przed telewizorami dzieci i dorosłych. Jednak podjęta niedawno próba obejrzenia klasycznego filmu Disneya skończyła się krytyką jego niewiarygodnej infantylności.

Nie inaczej jest z kuchnią. Próbowałem raz zrobić tzw. blok czekoladowy. Za dzieciaka to uwielbiałem. Zrobiłem ściśle według przepisu (a kucharzem jestem, nieskromnie napiszę, dobrym) i zastanawiałem się, jak mogło mi smakować to obrzydliwe, mdłe, zapychające usta świństwo. Alb taki kompot: woda z cukrem i rozmemłanymi owocami miałaby przebić sok owocowy?

Nie da się ukryć, że pod pewnymi względami człowiek się zmienia. Z biegiem czasu zmieniają się jego poglądy i zainteresowania, na co innego zwraca uwagę, wybierając film czy serial. To, co kiedyś nas fascynowało, dzisiaj jest infantylne i nudne. Poza tym poznajemy nowe filmy, książki, kuchnię... I to, co kiedyś było jedyne w swoim rodzaju i docelowo adresowane do ludzi w każdym niemal wieku, jednak po latach wygląda już nieświeżo. Mam też wrażenie, że wiele rzeczy podobały się nam lub smakowały tylko dlatego, że nic innego po prostu nie było.

Dlatego, kiedy jakiś czas  temu zaproponowano mi obejrzenie kultowego w swoim czasie serialu "Robin z Sherwood" - wiecie, tego z piękną muzyką zespołu Clannad, uprzejmie podziękowałem. Kto wie, może w tym wypadku też zniszczyłbym legendę we własnych oczach? Niektórym rzeczom lepiej pozwolić żyć we wspomnieniach.

Tak sobie tylko myślę - ciekawe, czy po latach będę zachwycał się np. serialem "Zagubieni" albo "Grą o Tron".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Odrębne światy - rzecz o Świadkach Jehowy

To verdener Dania 2008 Scenariusz: Niels Arden Oplev Reżyseria: Niels Arden Oplev, Steen Bille Jako że w Polsce najważniejszą i najb...