piątek, 20 kwietnia 2018

Ciche miejsce -

A Quiet Place

USA 2018
Scenariusz: John Krasinski, Scott Beck, Bryan Woods
Reżyseria: John Krasinski

Zawsze uważałem, że dobry horror musi cechować się przede wszystkim atmosferą. Hektolitry krwi są niepotrzebne, podobnie jak wymyślne stwory. Liczy się poczucie zagrożenia. Widz powinien przeżywać ja razem z bohaterami i bać się tego, co oni. Nie ma znaczenia, czy upiory, których bohaterowie się boją, są prawdziwe - nawet jeśli widz wie, że to tylko wymysł, to udzielająca się mu groza dobrze o horrorze świadczy. W niektórych przypadkach można w stworzeniu tej atmosfery pomóc - chyba nigdy nie było to tak wyraźne, jak w przypadku "Cichego miejsca".

Największym atutem tego filmu jest bowiem... cisza. Akcja osadzona jest bowiem w niedalekiej przyszłości, w której ludzie są nieliczni i żyją w ciągłym strachu przed przybyłymi nie wiadomo skąd stworami polującymi na wszystko, co wydaje nieco głośniejsze dźwięki. Ludzie muszą zachowywać absolutną ciszę, chodzą tylko po wybranych ścieżkach, gdzie nie narobią hałasu, nawet w starannie wygłuszonych kryjówkach odważają się zaledwie na szept. W takim świecie żyje rodzinna Abbotów. Jednak żona głowy rodziny spodziewa się dziecka. Wszyscy doskonale wiedzą, że sam akt narodzin stanowi dla wszystkich śmiertelne zagrożenie.


Ci, którzy już ten film widzieli, mówią, że nie powinno się na nim jeść ani pić. Nie ma w tym przesady - najlepiej jest chłonąć atmosferę filmu w ciszy, która jest jego wielkim atutem. Pierwsze minuty filmu, kiedy rodzina wyprawia się do pobliskiego miasteczka, to majstersztyk, podczas którego słychać jedynie szum wiatru i delikatne odgłosy ostrożnie stawianych kroków. Dotychczasowe horrory przyzwyczaiły nas do tego, że cisza jest zapowiedzią czegoś strasznego, podczas seansu "Cichego miejsca" siłą rzeczy spodziewamy się więc, że w każdej chwili na bohaterów może coś wyskoczyć. Sprawia to, że groza świata bohaterów mocno się widzowi udziela. Jeszcze goręcej się robi, gdy WIEMY, że jakiś czyn jest nierozerwalnie związany z wydawaniem dźwięków. A tak się dzieje, gdyż wiemy, że lada chwila bohaterka zacznie rodzić...

Strach jest bowiem stałym towarzyszem w domu bohaterów. W przeciwieństwie do nawiedzonych domów czy opętanych osób, przez zagrożeniem nie ma ucieczki, jest się wobec niego niemal bezradnym. W przeciwieństwie do bohaterów filmów o nawiedzonych domach czy apokalipsie zombie, w "Cichym miejscu" nie ma wytchnienia, trzeba uważać bez przerwy. Każdy nieostrożny ruch czy źle postawiony krok może być przyczyną katastrofy. Tym bardziej więc jesteśmy w strachu i podziwiamy bohaterów, że przygotowali się na różne okoliczności - i za to, że udało im się przeżyć w tym stanie tak długo. Oczywiście bez ukazania potwora się nie obeszło (wygląda moim zdaniem fenomenalnie), ale jest tylko wisienką na torcie, podobnie jak walka z nim - również prowadzona w ciszy!

Film ten dowodzi, jak wielką rolę w naszym życiu odgrywają dźwięki. Przez jakieś 4/5 filmu, jedynymi odgłosami są szelest liści, delikatne kroki, ocieranie się przedmiotów o siebie... a czasami złowrogie dźwięki wydawane przez coś obcego i złego. Jednocześnie możemy się przekonać, jak bardzo samotny jest człowiek w świecie bez dźwięków. Ulubioną czynnością bohatera jest conocne udawanie się na dach, by rozpalić ognisko i dać znać, że nadal żyje - dookoła niego, hen, na horyzoncie, widzimy kilka innych świateł. Gdzieś w oddali żyją bowiem inni ocaleni, których można zobaczyć, ale w żaden sposób nie można z nimi porozmawiać. A świat wokół wydaje się spokojny i piękny... A jednak nie pozwala się tym cieszyć.

"Ciche miejsce" to rzadki przykład filmu trzymającego w napięciu od pierwszej do niemal ostatniej minuty. Dlatego dopiero po wyjściu z sali zacząłem zwracać uwagę na pewne nieścisłości. Przede wszystkim źle wypada "realizm" filmowych bestii. Otóż zwierzęta niewidome lub prawie niewidome mają doskonale rozwinięte inne zmysły, dzięki czemu wykrywają różne przedmioty i potencjalne ofiary. Widzimy, że potwory omijają przeszkody - jak to więc możliwe, że nie zwracają uwagi np. na poruszających się ludzi? Poza tym również wybiórczo potraktowano to, jak potwory te słyszą dźwięki - widzimy czasami, że ich zwracają dźwięki cichsze niż te, które wydają bohaterowie, którzy jednak pozostają ignorowani.

Błędy te pozostają na szczęście niezauważone podczas samego filmu. Świadczy to o tym, jak dobrze został nakręcony i jak wspaniałą, pełną grozy atmosferę udało się tu uzyskać. Jeśli ktoś jeszcze nie widział, polecam gorąco. Tylko pamiętajcie - nie bierzcie na seans jedzenia ani picia! Postarajcie się też oddychać możliwi cicho...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Odrębne światy - rzecz o Świadkach Jehowy

To verdener Dania 2008 Scenariusz: Niels Arden Oplev Reżyseria: Niels Arden Oplev, Steen Bille Jako że w Polsce najważniejszą i najb...