Zdaję sobie sprawę, że trudno jest mówić o bezstronności, bo każdy ma swoje poglądy, dane wydawnictwo też promuje określony światopogląd, a nierzadko też jest sponsorowane przez jakąś firmę, która nie życzy sobie pisania źle czy dobrze o danym zjawisku. Ale chyba istnieją jakieś granice?
piątek, 11 stycznia 2019
Kilka słów o rzetelnym dziennikarstwie
Zdaję sobie sprawę, że trudno jest mówić o bezstronności, bo każdy ma swoje poglądy, dane wydawnictwo też promuje określony światopogląd, a nierzadko też jest sponsorowane przez jakąś firmę, która nie życzy sobie pisania źle czy dobrze o danym zjawisku. Ale chyba istnieją jakieś granice?
piątek, 21 grudnia 2018
Kilka słów o piernikach świątecznych
Istnieją potrawy, bez których sobie Świąt nie wyobrażamy. Dla jednych to serniczek, dla innych pierogi z grzybami. A dla mnie to są pierniki staropolskie. I jak piszę "staropolskie", to dokładnie to mam na myśli - recepturę przepisałem z XVI-wiecznego dokumentu udostępnionego w pewnym muzeum i nieco zmodyfikowałem.
Pierniki, o których mowa, są dojrzewające, to znaczy, że ciasto trzeba przygotować dłuuugo przed Świętami. Dokładnie: jakieś dwa miesiące wcześniej. Od razu mówię, że przygotowuję tych pierników dużo, bo musi ich starczyć dla kilku osób na 12 dni, licząc od pierwszego dnia astronomicznej zimy, kiedy to prasłowiańskim zwyczajem zaczyna się Nowy Rok. Aby przygotować taką masę pierników, najpierw przygotowujemy składniki:
| Wszystkie składniki przygotowane. Kota nie dodajemy. |
niedziela, 9 grudnia 2018
Wolność! Równość! Sprawiedliwość! (I jajko na twardo!) - kilka słów o wrocławskich anarchistach
Wspomnianą imprezą były 5. urodziny "Podwórkowej Samby" - grupy ludzi, którzy, grając na różnych instrumentach perkusyjnych, "robią hałas", jak sami mówią, czyli symbolicznie wspierają różne protesty i manifestacje. Ich poglądy można określić jako ultralewicowe. Dlatego spotkać ich można było na "czarnych protestach", na manifestacjach feministycznych, protestach przeciwko wycinaniu drzew w Puszczy Białowieskiej czy na Paradzie Równości. Nie raz wchodzili też w skład kontrmanifestacji, gdy nacjonaliści organizowali swoje marsze.piątek, 30 listopada 2018
Koniec wodników w Czechach
Jak utopit doktora
Mráčka aneb konec vodníků v Čechách
Czechosłowacja 1974
Scenariusz: Vaclav Vorlicek, Milos Macourek, Petr
Markow
Reżyseria: Vaclav Vorlicek
Niedawne dyskusje na
temat ekranizacji "Wiedźmina" dotyczyły w znacznej mierze tego, jak i
w jakim stopniu wykorzystuje się w światowej kinematografii wątki mitologii i
folkloru ludowego, a także jak bardzo niewykorzystany jest potencjał naszych
opowieści tego pokroju. Faktycznie, jak się zastanowić, to podań i baśni mamy
sporo, ale nic się z tym nie robi. Moja prywatna opinia na ten temat jest taka,
że polscy twórcy filmowi nie umieją bawić się kinem i nie potrafią docenić
potencjału tkwiącego w gatunkach takich, jak SF czy fantasy. O naszym
"Wiedźminie" lepiej wszak nie wspominać... A jeśli przypadkiem ktoś
doceni, to i tak nie ma pieniędzy, pomysłu lub możliwości albo wszystkiego
naraz), by taki zamysł zrealizować.
Co innego nasi
południowi sąsiedzi. Tam fantastyka nigdy nie była gatunkiem pogardzanym czy
uważanym za drugorzędny. Podobnie jak wielu moich rówieśników, wychowywałem się
na czeskich serialach familijnych, które często i gęsto sięgały do motywów
baśniowych lub fantastycznych. Pamiętam, z jaką niecierpliwością siadało się z
całą rodziną do "Arabeli", by podziwiać przygody baśniowej
księżniczki w naszym świecie. Nigdy nie zapomnę serialu "Goście" -
była to pierwsza znana mi produkcja traktująca o podróżach w czasie i
jednocześnie na swój sposób proekologiczna. A właśnie niedawno przypomniałem
sobie wspaniały film w nieco baśniowych klimatach, o długim nieco tytule:
"Jak utopić doktora Mraczka, czyli koniec wodników w Czechach".
poniedziałek, 12 listopada 2018
Święto niepodległości we Wrocławiu, czyli jak zniszczyć uroczysty nastrój.
Stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości powinno być świętem radosnym. Jednak dla mnie i wielu wrocławian było dość przykrym. Wiem, że w innych miastach były na przykład pikniki historyczne. U nas za to, zgodnie z nową świecą tradycją, doszło do przepychanek. Dobrze chociaż, że głównie słownych.
Zaczynało się ładnie. Dużo flag, dzień wyjątkowo jak na tę porę roku pogodny, spacer na dworzec, gdzie przywitała mnie lokomotywa z obrazem w barwach państwowych (na zdjęciu może aż tak tego nie widać, ale obrazek naprawdę efektowny). Ale potem było gorzej.
Zacznijmy od tego, że władze Wrocławia w zasadzie nigdy nie przejmowały się specjalnie Świętem Niepodległości. W przeciwieństwie do tego, co zapamiętałem na przykład z Gdańska, nigdy nie było tu parad z udziałem grup rekonstrukcyjnych, pikników historycznych i innych atrakcji, które mogłyby wzbudzić zainteresowanie Polską i jej historią. Ot, jedna "Radosna Parada Niepodległości", która sprowadza się do przemaszerowania przez miasto uczniów szkół podstawowych i średnich w towarzystwie jednego pana ze źle dostrojonym głośnikiem, z którego dobiegały ledwo rozpoznawalne pieśni legionowe. Różnica w tym roku polegała na tym, że po prostu było więcej ludzi, ale na twarzach malował się jednak lekki zawód - spodziewano się czegoś wyjątkowego, a tu jakoś nic specjalnego się nie wydarzyło.
Zacznijmy od tego, że władze Wrocławia w zasadzie nigdy nie przejmowały się specjalnie Świętem Niepodległości. W przeciwieństwie do tego, co zapamiętałem na przykład z Gdańska, nigdy nie było tu parad z udziałem grup rekonstrukcyjnych, pikników historycznych i innych atrakcji, które mogłyby wzbudzić zainteresowanie Polską i jej historią. Ot, jedna "Radosna Parada Niepodległości", która sprowadza się do przemaszerowania przez miasto uczniów szkół podstawowych i średnich w towarzystwie jednego pana ze źle dostrojonym głośnikiem, z którego dobiegały ledwo rozpoznawalne pieśni legionowe. Różnica w tym roku polegała na tym, że po prostu było więcej ludzi, ale na twarzach malował się jednak lekki zawód - spodziewano się czegoś wyjątkowego, a tu jakoś nic specjalnego się nie wydarzyło.
wtorek, 30 października 2018
Mały krok dla człowieka, ale wielki dla ludzkości
First Man
USA 2018Scenariusz: Damien Chazelle
Reżyseria: Josh Singer
Jestem wielkim pasjonatem astronomii i eksploracji kosmosu i zgadzam się z twierdzeniem, że lot kosmiczny to wielki krok dla ludzkości - każdy, nie tylko ten na Księżyc. Tak, zdaję sobie sprawę, że wydatki na to są spore, ale jednocześnie zdaję sobie sprawę, że korzyści są ogromne. Wiele otaczających nas wynalazków i materiałów istnieje dzięki technologiom opracowanym właśnie na potrzeby lotów kosmicznych. Nie mam też żadnych wątpliwości, że trzeba będzie kiedyś znaleźć nowe źródła surowców, których zabraknie na Ziemi - co oznacza, że prędzej czy później będziemy musieli sięgnąć ku innym planetom lub Księżycowi.
Jednak do realizacji tych planów jeszcze daleka droga. Przede wszystkim dlatego, że zapewnienie ludziom przeżycia w kosmosie to nadal wielkie wyzwanie, a sam lot to niewiarygodnie złożona sprawa. Nie przesadzę, jeśli napiszę, że astronauta to najniebezpieczniejszy zawód świata. Doskonale ukazuje to film "Pierwszy człowiek" opowiadający historię Neila Armstronga, a konkretnie - okres obejmujący okres trwania programu kosmicznego.
piątek, 12 października 2018
Odrębne światy - rzecz o Świadkach Jehowy
To verdener
Dania 2008Scenariusz: Niels Arden Oplev
Reżyseria: Niels Arden Oplev, Steen Bille
Jako że w Polsce najważniejszą i najbardziej wpływową organizacją religijną jest Kościół rzymskokatolicki, to właśnie on jest "na tapecie", a jego krytyka, na przykład w postaci filmu "Kler", ma zarówno zagorzałych zwolenników, jak i zajadłych (moim zdaniem nieco zaślepionych) przeciwników. Ale uwierzcie mi, KRK nie jest najgorszą rzeczą, jaka może człowieka spotkać. Owszem, Kościół wtrąca się w sprawy państwowe, jest przesiąknięty zepsuciem, łapówkarstwem, żądzą władzy i zamiataniem pod dywan spraw niewygodnych. Ale nigdy nie miał i mieć nie będzie takiej kontroli nad swoimi owieczkami, jaką mają Świadkowie Jehowy.
Skąd to wiem? Trochę doświadczenia mam. Miałem sąsiadów Świadków Jehowy, utrzymywałem regularny kontakt z nimi przez półtora roku, a nawet z ciekawości chodziłem na zebrania. Dostałem przy okazji sporo wydawanej przez nich literatury. (Tutaj ciekawostka - wydawane przez nich dwutygodniki są pismami wydawanymi w największym nakładzie na świecie!). Wszystko, co przeczytacie niżej, zostało zatem oparte na moich obserwacjach i ich własnych publikacjach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Arcane - 7 lat czekania, ale warto było
Arcane USA 2021 Scenariusz: Christian Linke, Alex Yee Na podstawie gry League of Legends Nie jestem namiętnym graczem, ale świat gier komput...
-
Codziennie niemal przekonuję się, że współczesne czasy są niesamowicie wspaniałą sprawą dla młodych ludzi. Nawet jeśli mieszka się w zabitej...
-
Promising. Young. Woman USA 2020 Scenariusz i reżyseria: Emerald Fennell Nigdy nie byłem "typowym facetem". Zawsze myślałem o sobi...
-
Arcane USA 2021 Scenariusz: Christian Linke, Alex Yee Na podstawie gry League of Legends Nie jestem namiętnym graczem, ale świat gier komput...


