środa, 27 września 2017

Kilka słów o zjawiskach internetowych

Wiele osób w czasach Internetu uważa, że każdy powinien wiedzieć wszystko i wszystkich znać. To błąd, bo z różnych powodów nie każdy ma możliwość, czas i ochotę, by śledzić wszystkie nowości w Internecie.


Właśnie wczoraj jedna znajoma wrzuciła na swój profil zdjęcie osoby kompletnie mi nie znanej. Jako że rozpływała się w zachwytach, spytałem, kogo przedstawia. Jako że podane imię (ksywa?) było mi zupełnie nieznane, odpisałem, że później sprawdzę, kto to, bo nic mi to nie mówi. Odpowiedź znajomej była następująca: "Gdzieś ty się uchował?".

Innym razem ta sama znajoma dziwiła się, że inna koleżanka nie zna pewnego znanego latynoskiego przeboju. Nie wiem, co w tym dziwnego. Wystarczy przecież nie słuchać muzyki latynoskiej, nie chodzić do klubów, gdzie taką muzykę się puszcza i już.

Po namyśle, na zadane wcześniej pytanie odpowiadam w trzech punktach. Uchowałem się w świecie, w którym...

 1. Nie każdy musi znać ludzi, których Ty znasz

Nie wiem, skąd w ludziach to przeświadczenie, że są osoby, które "powinien znać każdy", zwłaszcza jeśli osoby te parają się działalnością dość niszową albo interesującą grupę ludzi, do których pytający nie należy.

W takich sytuacjach bardzo mnie, przyznam, drażni, jeśli na zadane pytanie ktoś odpowiada "wyguglaj sobie". Jak, na litość Boską, mam to zrobić, jeśli widzę jedynie twarz danej osoby, a nie wiem, jak się nazywa? Weźmy też pod uwagę fakt, że pytający może być zwyczajnie ciekaw, z kim się fotografujemy, ale niekoniecznie ma ochotę tracić czas na przeszukiwanie sieci, żeby dowiedzieć się o tej osobie wszystkiego. Poza tym - czy naprawdę napisanie "wyguglaj sobie" zajmuje więcej czasu i energii niż "Michał Szpak"? Raczej nie, więc co za problem odpowiedzieć?

2. Nie każdy musi znać to, co Ty znasz

W tym momencie muszę uderzyć się w pierś - sam złapałem się kilka razy na tym, że oczekuję od innych znajomości "Gwiezdnych Wojen" i "Gry o Tron". Fakt, że tytuły są tak znane, że przynajmniej słyszał o nich każdy w naszej strefie kulturowej, ale nie wszyscy je lubią, oglądają i co najważniejsze - znają.

Niektórzy mogą być zdziwieni, że hit disco polo "Ona tańczy dla mnie" usłyszałem pierwszy raz dopiero trzy lata po premierze i to zupełnym przypadkiem. Po prostu nie słucham takiej muzyki, więc skąd miałem go znać? Ewentualnie stąd, że Znajomy na Facebooku wrzucił to na swoją tablicę, ale przecież też nie musiałem tego odpalać, prawda?

Dotyczy to zwłaszcza filmów, seriali i muzyki. Fakt, że pewne produkcje czy utwory są bardziej znane od innych, jednak to nie w niczym nie usprawiedliwia patrzenia z góry na ludzi, którzy nie wiedzą, o co chodzi. Weźmy sobie przypadek wspomnianego we wstępie latynoskiego przeboju. Czy to, że piosenkę tę puszcza się w wielu klubach, oznacza, że dana osoba ma OBOWIĄZEK ją znać?

Może też zdarzyć się, tak jak było to w moim przypadku, że ktoś zna melodię, ale nie zna tytułu. Wiecie, na tej samej zasadzie, na jakiej nucę sobie zasłyszane nutki, ale jak ktoś mnie zapyta o tytuł utworu, to powiedziałbym "A właściwie to nie wiem, tak się do mnie przyczepiła".

3. Nie każdy żyje w świecie social mediów

No właśnie, to najczęstszy grzech ludzi "wymagających", by inni znali te same nowinki i osoby z sieci. Pamiętam, jak autor pewnego zaprzyjaźnionego bloga zrobił sondę na temat ulubionych youtuberów. W dyskusji pojawiało się mnóstwo komentarzy typu "Tego to nie znam" i odpowiedzi "W jakim świecie żyjesz?". Nie rozumiem - czy każdy ma obowiązek śledzić wszystkich youtuberów?

To samo dotyczy blogów. Są pewne bardziej popularne, ale to nie znaczy, że wszyscy z zapartym tchem śledzą ich działalność. Mało tego - wiele osób nigdy o takim "megapopularnym" blogu nigdy nie słyszało. Choćby dlatego, że sam jego profil zupełnie nie pokrywa się z zainteresowaniami czy potrzebami danej osoby. Skąd na przykład mam wiedzieć, że jakaś pani to znana blogerka parentingowa, skoro nie mam dzieci? A skąd na przykład moja matka ma znać blogera zajmującego się filmami klasy "B", skoro sama za takimi produkcjami nie przepada?

Są też ludzie, którzy owszem, chętnie korzystają z dobrodziejstw internetu, ale nie mają konta na żadnym portalu społecznościowym. Tacy ludzie mogą nawet nie wiedzieć, że w ogóle istnieje coś takiego, jak Instagram, uwierzcie mi. Skoro im to niepotrzebne do szczęścia, pracy czy uzupełnienia życia towarzyskiego - to po im ta wiedza? W tym również nie ma nic złego.

I jeszcze punkt "zero": Nie wszyscy lansują się niewiedzą

W tym momencie ktoś może się wtrącić i powiedzieć: "Ooo, ty też promujesz lans na niewiedzę, że jaki to jesteś unikatowy i że nie podążasz za stadem". Istotnie, są tacy ludzie "lansujący się niewiedzą", chociaż w grę wchodzi tu raczej nasza narodowa niechęć do ludzi odnoszących sukcesy. Jednak muszę stanowczo zaprotestować przeciwko sprowadzaniu wszystkich "niewiedzących" do jednego worka. Nie przeczę, że są ludzie, którzy traktują swoją nieznajomość tzw. popkultury jako wielką cnotę. Ale takich ludzi łatwo jest rozpoznać po słownictwie. Porównajmy choćby takie dwa teksty:

"Nie słucham takiej muzyki. To bezwartościowa papka przeznaczona dla ludzi onanizujących się chłamem".

"Nie podoba mi się ta muzyka, nie przepadam za takim stylem, jest zupełnie nie w moim guście".

A teraz odpowiedzcie, który z nich napisał osobnik lansujący się na niepowtarzalnego i oryginalnego, a który - osobnik zwyczajnie korzystający z prawa do wyrażenia swojej opinii.

Podsumowując - pamiętajmy, że żaden człowiek na świecie nie ma obowiązku znać wszystkich współczesnych celebrytów. Ani memów... ani seriali... ani w ogóle czegokolwiek.

PS Zauważyłem, że sporo osób za większą hańbę uważa nieznajomość hitu jednego sezonu niż kultowego dzieła. Cóż, takie czasy...

2 komentarze:

  1. Utożsamiam się w niektórych kwestiach, jakoś nigdy nie byłem taki jak wszyscy do okoła. Takie zjawisko jest powszechne w szkołach i chyba będzie do końca istnienia. Ale do innych sfer można porównać że każdy ma swój gusta i guściki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie tylko w szkołach - wspomniane w tekście uwagi dostałem od osoby młodszej ode mnie raptem o rok, czyli jak najbardziej dorosłej.

      Usuń

Odrębne światy - rzecz o Świadkach Jehowy

To verdener Dania 2008 Scenariusz: Niels Arden Oplev Reżyseria: Niels Arden Oplev, Steen Bille Jako że w Polsce najważniejszą i najb...