piątek, 26 stycznia 2018

Goście - opieka nie musi wynikać z dobroci serca

V

USA 2009-2011
Scenariusz: Scott Peters, Kennet Johnson
Reżyseria: Yves Simoneau

Większość z nas zetknęła się chociaż raz z różnymi spiskowymi teoriami. Co ciekawsze dotyczą obcych z kosmosu. Przeważają tutaj ludzie twierdzący, że rządy ukrywają przed ludźmi dowody na istnienie UFO. Do najbardziej oryginalnych należy teza, jakoby na Ziemi przebywali Reptilianie - kosmiczne humanoidalne gady, którzy dzięki zaawansowanej technologii i umiejętnościom maskowania są nie do odróżnienia od zwykłych ludzi, a w odpowiednim czasie przejmą władzę nad światem. Czyż nie jest to idealna historia na film, a nawet serial? Owszem, jest. Czy serial taki może być nakręcony w poważnym tonie, a na dodatek zaskakiwać i trzymać w napięciu? Wbrew pozorom - jak najbardziej.


W pierwszych minutach poznajemy kilka przypadkowych osób mieszkających w Nowym Jorku. Jest wśród nich Erica - agentka FBI mająca problemy wychowawcze z synem i Jack - katolicki ksiądz. Nagle nad miastem pojawia się ogromny statek kosmiczny - jeden z kilkudziesięciu, jakie przyleciały nad Ziemię. Goście wyglądają zupełnie jak my. Okazuje się, że chcą tylko uzyskać pewne minerały i wodę, a potem ruszy ze swoją rasą w swoją drogę - w zamian oferuje dostęp do technologii umożliwiających leczenie śmiertelnych chorób i urazów oraz uzyskanie dużych ilości czystej energii. Rozpoczynają się entuzjastycznie przyjęte przez obie strony kontakty gości z władzami krajów i organizacji. Tymczasem Erica odkrywa istnienie organizacji, która odkrywa przed nią prawdziwe zamiary kosmitów - okazuje się, że obserwują oni ludzi od lat i uznali, że nadszedł czas na realizację wdrażanego od lat planu.

środa, 17 stycznia 2018

Parę słów o krytyce w Internecie

To, że ludzie czują się w Sieci anonimowi i dlatego piszą w sposób agresywny i obraźliwy, jest niestety oczywistością. Najprzykrzejszą stroną tego zjawiska jest fakt, że wielu z nas "pluje jadem" nawet w chwilach, kiedy zwykła ludzka przyzwoitość nakazywałaby się powstrzymać.

Kiedy w ubiegłe Święta wiele osób zmroziła wieść, że George Michael nie żyje, pod artykułami na ten temat znalazły się komentarze takie jak "Fajnie, może już nie będzie Last Christmas".

Kiedy niemal chwilę później zmarła Carrie Fisher, oczywiście znalazł się ktoś, kto napisał "Wiele hałasu o nic - aktoreczka bez polotu, bohaterka jednej trzeciorzędnej roli".

Zwykle unikam polityki, ale to idealny wręcz przykład - kiedy w Smoleńsku rozbił się prezydencki Tupolew, poznańskie środowisko anarchistyczne urządziło z tej okazji imprezę, a na swojej stronie zamieściło komunikat wyrażający radość z powodu katastrofy.

Ten brak taktu zawsze mnie zastanawiał, aż zagadka rozwiązała się w momencie, gdy pewien lubiany i ceniony przeze mnie bloger napisał wiadomość o śmierci Chestera Benningtona (wokalisty Linkin Park, jakby ktoś nie wiedział), którego bardzo lubił. Wiele osób zaczęło pisać komentarze typu "Wreszcie koniec epoki imitacji metalu", "I dobrze, to była skaza na scenie muzycznej" i wreszcie - "Ależ ty ch... muzyki słuchasz". Kiedy ów bloger (słusznie) kazał im się uspokoić chociaż tego dnia, odpisali, że przecież mają prawo wyrazić własne zdanie.

piątek, 12 stycznia 2018

Jak zdołować personel, czyli instrukcja szefowania w biurach

Powiedzenie, że efektywny pracownik jest dla firmy skarbem, to truizm. Ale kto z Was spodziewałby się, że skarbem równie pożądanym jest pracownik z niskim poczuciem własnej wartości?


Wśród materiałów, które do mnie przychodzą, napotykam czasem różnego rodzaju instrukcje dla menedżerów. Niektóre z nich zawierają całkiem sensowne rady dotyczące np. zwracania uwagi na ergonomię, doceniania tych, którzy osiągają sukcesy i zwracania uwagi takim, którzy mogliby pracować lepiej. Jednak w niektórych poradnikach pojawiają się rady, od których włos jeży się na pracowniczej głowie. Poradniki te przeznaczone są głównie dla menedżerów średniego szczebla - członkowie zarządu mają je dobrze opanowane, a szeregowy pracownik znać ich nie powinien.

piątek, 29 grudnia 2017

Strażnicy Marzeń - o potędze wyobraźni

Rise of the Guardians

USA 2012
Scenariusz: David Lindsay-Abaire
Reżyseria: Peter Ramsey
Zastanawiałem się, o czym napisać ostatni post w tym roku. Święta zobowiązują, więc koniecznie musiał to być film ładny, familijny, z dobrym zakończeniem, a przede wszystkim dotyczący właśnie Świąt - zwycięstwa Światła nad Ciemnością, takie rzeczy... I wreszcie mnie olśniło - znam przecież film, który w sposób niemal idealny oddaje wszystko to, o co w świętach chodzi. Przy okazji zawiera również bardzo interesujące spostrzeżenia na znaczenie wiary w rozwoju społeczeństw. Ten film to przepiękna animacja "Strażnicy Marzeń" - film tak bogaty w ukryte treści, że mogę mówić o nim godzinami.
Bohaterem filmu jest Jack Frost (po naszemu - Jack Mróz), chłopiec, który sprawia, że pada śnieg, a na szybach pojawiają się wzorki z kryształków lodu. Jack uwielbia dzieci, a sprawianie im radości jest dla niego największą przyjemnością. Niestety, jest bardzo samotny, gdyż mimo tego, co robi, nikt w niego nie wierzy i nie dostrzega. Pewnego dnia Jack zostaje uprowadzony do siedziby Świętego Mikołaja. Mikołaj jest szefem grupy Strażników - postaci opiekujących się dziećmi i pilnujących, by ich radość zwyciężyła lęki. Strażnicy Marzeń w osobach Mikołaja, Zębowej Wróżki, Piaskowego Dziadka oraz Zająca Wielkanocnego potrzebują pomocy, a do tej roli został im wyznaczony właśnie Jack Mróz. Do naszego świata powrócił bowiem Mrok - demon żerujący na ludzkim strachu. Cała piątka musi zrobić wszystko, by dzieci nie utraciły wiary w to, co dobre.

sobota, 16 grudnia 2017

Ostatni Jedi - nowe nadchodzi, stare umiera

Star Wars: The Last Jedi

USA 2017

Scenariusz i reżyseria: Rian Johnson


Kiedy dwa lata temu wyszedłem z kina z "Przebudzenia Mocy", bylem zachwycony. Dostałem film nawiązujący mocno do "starej" trylogii, ale wykorzystujący pewne znane schematy w sposób, dzięki któremu miał swój własny charakter. Miał też ciekawych bohaterów, wizualnie był bez zarzutu, więc zyskał u mnie bardzo wysokie noty. Potem pojawił się "Łotr 1", w którym klasyczny podział na Dobro i Zło został nieco zachwiany. W "Ostatnim Jedi" oba te nurty zostały umiejętnie połączone - mamy film, który owszem, czerpie garściami ze starszych filmów serii (co w tym wypadku nie jest wadą), a jednocześnie mocno od nich odbiega, choćby ukazaniem sporów drążących obie strony konfliktu.

niedziela, 3 grudnia 2017

Trzy zawody o największej skłonności do pijaństwa

Do najciekawszych tekstów, jakie dostaję do redakcji/korekty, należą różnego rodzaju raporty i statystyki, często skłaniające do myślenia i zawierające zaskakujące spostrzeżenia. Oto na przykład dowiedziałem się raz, że należę do trzech grup zawodowych z największym odsetkiem alkoholików.


Alkoholizm to choroba, bardzo poważna. Nie mam tu na myśli ludzi, którzy od czasu do czasu "strzelą" sobie o jednego za dużo i im odbija - nie, mówię o stanie, w którym bez alkoholu masz wrażenie, że zaraz się kompletnie rozsypiesz. Co ciekawe, taki stan często powstanie właśnie dlatego, że człowiek naprawdę się rozsypywał. Pod każdym względem z wyjątkiem fizycznego. A jak przestanie pić, to znów wróci do tego stanu, więc się tego boi i woli zostać przy alkoholu. Nie jest moim zamiarem obrona alkoholików, bo wiem, ile krzywd wyrządzają swoim bliskim. Po prostu chcę, żebyście zrozumieli, dlaczego pomóc im jest tak ciężko: Trzeba ich najpierw przekonać, że bez alkoholu będzie lepiej. A w przypadku trzech grup zawodowych jest ciężko.

sobota, 18 listopada 2017

Patriotyzm i nacjonalizm a sprawa polska

Graffiti z herbem Wrocławia - piękny przykład lokalnego patriotyzmu
Kilka dni temu pewien bardzo sympatyczny bloger zamieścił na swoim fanpage'u link do petycji o delegalizację ONR. Dziesiątki ludzi oburzyło się z tego powodu - twierdzili, że to nie miejsce na politykę. Jednak szybko wyszło szydło z worka - zaczęły padać pytania: A co ten ONR złego robi, a komu przeszkadza, a niech sobie chłopaki chodzą...

Moim zdaniem wynika to z faktu, że wiele osób mniej lub bardziej działalność ONR popiera. Może nie w każdym szczególe, ale w wielu postulatach - owszem. Niejedna osoba powie: "Tak, oczywiście, rasizm jest zły, ale przecież ONR to nie rasiści. Ale mają rację, że jak ktoś jest czarny, to żaden z niego Polak. No taaak, odnoszą się po stylistyki III Rzeszy, ale w sumie to widać, że porządek u nich wielki i dyscyplina. Tak, są nietolerancyjni, to straszna rzecz, ale w sumie to ja też nie lubię tych pedałów". I tak dalej, zawsze w stylu "Nie jestem rasistą, ale...". Dlatego uważam, że akcje takie, jak "Faszyzm nie przejdzie" nie mają sensu. Ich organizatorzy nie dostrzegają bowiem, że wbrew otwarcie wyrażanym poglądom ogromne rzesze ludzi popierają np. to, że ONR sprzeciwia się legalizacji związków partnerskich, albo przyjmowaniu imigrantów.

Arcane - 7 lat czekania, ale warto było

Arcane USA 2021 Scenariusz: Christian Linke, Alex Yee Na podstawie gry League of Legends Nie jestem namiętnym graczem, ale świat gier komput...