Jestem zakochany we Wrocławiu i jednocześnie czechofilem. Jednak o "korzeniach" nie powinno się zapominać, dlatego dzisiaj parę słów o moim rodzinnym mieście.
Ciechanów to miasto średniej wielkości (48 tys. ludzi), położone na linii kolejowej Warszawa - Gdańsk. To położenie właśnie ratowało mnie przed śmiercią z nudy, gdyż jeszcze w momencie, gdy się stamtąd wyprowadzałem, Ciechanów był brudną, szarą, nudną, zabitą dechami dziurą. Potem jednak nowy prezydent zaczął powoli, ale skutecznie przywracać miastu dawną świetność. Nie będę zanudzał, co mieści się w Ciechanowie, że jest ośrodkiem tego i tamtego... Przypomnę za to, że miasto słynie w całej Polsce ze znakomitej jakości piwa, zwłaszcza miodowego. Stało się znane, gdyż było i jest sprzedawane w sklepach ze zdrową żywnością. A co poza piwem jest w Ciechanowie godne uwagi? Przede wszystkim...

Zamek książąt mazowieckich został zbudowany w XIV wieku i był kilkakrotnie przebudowywany. Największą świetność przeżywał w XVI wieku, gdyż był ulubioną siedzibą królowej Bony, dzięki której Ciechanów znacząco się rozwinął. Potem jednak miasto zaczęło upadać, podobnie jak zamek. W XIX wieku zostały z zamku (i z miasta) jedynie ruiny. Dzisiaj można podziwiać odrestaurowane mury zewnętrzne, na dziedzińcu - resztki ścian tzw. "wielkiego domu". Doprowadzenie zamku do obecnego stanu (czyli ruin, ale będących w dobrym stanie) sprawiło, że zamek "cofnął się w rozwoju", bo taki wygląd miał w XV wieku. Wtedy to w ciechanowskim zamku regularnie przebywał Władysław Jagiełło. Właśnie - mało kto wie, że Ciechanów ma prawo używać tytułu "miasta królewskiego". Zamek leżał niemalże na granicy z ziemiami Krzyżaków, więc nieprzypadkowo Sienkiewicz osadził tu sporą część akcji "Krzyżaków" - to właśnie tutaj odbył się m.in. pojedynek Zbyszka z Rotgierem.