wtorek, 7 listopada 2017
środa, 1 listopada 2017
Stranger Things 2 - serial nie całkiem familijny
Stranger Things 2
USA 2017Scenariusz i reżyseria: Matt i Ross Dufferowie
Czy istnieje coś takiego jak horror familijny? Moim zdaniem tak - jeśli ktoś oglądał "Super 8" J. J. Abramsa, to wie, o czym mówię - swoistej mieszance kina familijnego (bohaterem są dzieci, ewentualnie nastolatki, poznajemy ich codzienne życie, problem i radości) i horroru (nieznane, potworne niebezpieczeństwo, które wprowadza atmosferę poczucia ciągłego zagrożenia). Produkcje takie są zupełnie mylnie uważane za adresowane do dzieci i młodzieży - tymczasem są adresowane raczej do widowni dorosłej, a na pewno powyżej 12 roku życia, choćby z powodu specyficznej atmosfery i poziomu przemocy. Do mistrzowskiego poziomu ten rodzaj dzieła filmowego osiągnął w serialu "Stranger Things".
czwartek, 26 października 2017
Thor: Ragnarok - nawet bohaterowie dojrzewają
Thor: Ragnarok
USA 2017Reżyseria: Taika Waititi
Scenariusz: Eric Perason, Craig Kyle, Christopher Yost
Komiksowi superbohaterowie mają to do siebie, że - z nielicznymi wyjątkami (np. John Constantine) się nie starzeją. W filmie tak łatwo nie ma, choćby dlatego, że z upływem lat zmieniają się aktorzy, a poza tym nie da się nie zauważyć, że pod wpływem różnych wydarzeń zmieniają się postawy, poglądy i sposób działania. W filmie "Thor: Ragnarok" dojrzeć muszą niemal wszyscy, a ci, którzy tego nie potrafią, są skazani na porażkę. Tytułowy bohater jest tego najlepszym dowodem.
Po długiej nieobecności spowodowanej działalnością na Ziemi, Thor powraca do Asgardu, by dowiedzieć się, że osoba, którą wszyscy biorą za Odyna, władcę krainy, to w rzeczywistości jego przybrany brat Loki. Okazuje się, że Odyn sam, z własnej woli udał się na wygnanie, aby do końca powstrzymywać przed wydostaniem się na wolność swoją pierworodną córkę Helę. Po odejściu Odyna Hela powraca, by ukazać całemu Wszechświatowi najgorsze oblicze bogów Asgardu, a Thorowi - że nie jest tak potężny, jak mu się wydaje. Thor nie jest w stanie jej powstrzymać i przypadkiem trafia na wygnanie, gdzie szuka pomocy. Jedynym sposobem na pokonanie Heli jest bowiem wywołanie Ragnaroku - ostatniej wojny bogów.
wtorek, 17 października 2017
#metoo
Właśnie wczoraj dowiedziałem się o pewnej facebookowej akcji. Jednak nie jest to jeden z wielu niezbyt inteligentnych łańcuszków. Otóż użytkowniczki zaczęły wklejać na swoje tablice hasztag jak w tytule i wspominać, w jakich okolicznościach spotkały się z molestowaniem.
Skala zjawiska mnie przeraziła, ale niestety nie zaskoczyła.
Bo, widzicie, mieszkamy w kraju, w którym przemoc w rodzinie jest uważana za czyn normalny. Podobnie jak chamskie i poniżające zachowanie względem kobiet. Na przykład przeczytałem sobie przed chwilą wspomnienie pewnej kobiety, którą jako nastolatkę zaczął obłapiać przyjaciel ojca - na oczach ojca! Jak zachował się rodziciel? Ano zaczął mówić córce, że przesadza i nic się nie stało. Wczoraj dotarłem do historyjki o tym, jak pewna pasażerka taksówki musiała pod groźbą użycia gazu pieprzowego zmusić taksówkarza do otworzenia bagażnika i oddania jej bagażu, bo nie uznawał słowa "nie". Znalazłem też historię kobiety, którą szef codziennie dotykał w różne miejsca, a podczas rozmowy w cztery oczy powiedział wprost, że "bez loda awansu nie będzie". Strach pomyśleć, co przeczytam jutro.
czwartek, 12 października 2017
Łowca Androidów - czy film może być zbyt ambitny?
Blade Runner 2049
USA 2017Reżyseria: Denis Villeneuve
Scenariusz: Hampton Fancher, Michael Green
"Blade Runner" to film uznawany przez wielu za kultowy. Ciekawa to rzecz, bo stało się tak w dużej mierze za sprawą pamiętnego, improwizowanego monologu Rutgera Hauera. Jak ktoś nie wierzy, to proszę "na szybko" wywołać z pamięci inne sceny z filmu! Niemniej, mnie osobiście ten film bardzo się podobał. To było kino! Widziałem ludzi, którzy zachowywali się jak roboty i androidy, które rozpaczliwie chciały być ludźmi. Do tego dostałem wspaniały klimat rodem z czarnego kryminału, intrygę, tajemnicę, niebezpieczne śledztwo i umiejętnie przeplatanie scen akcji ze spokojnymi, dzięki czemu film odpowiednio tonował napięcie. Do tego była piękna muzyka i naturalnie brzmiące dialogi. W moich oczach - rzadki przykład filmu właściwie pozbawionego wad.
Kiedy usłyszałem, że film ma się doczekać kontynuacji, oczywiście wiedziałem, że jako fan SF na pewno do kina pójdę. Ale zacząłem się bać - z trzech powodów. Obawiałem się tego, że producentem ma być Ridley Scott, który ostatnio wziął się za zabijanie swojego najsłynniejszego dziecka - "Obcego" - i nawet nie będąc reżyserem, mógłby tutaj zrobić to samo. Po drugie - zastanawiałem się, czy dzisiaj, kiedy ludzie dostali filmy o podobnej tematyce, takie jak "Ghost in the Shell" czy "Ex Machina", kontynuacja przeboju sprzed lat ma w ogóle sens. Po trzecie wreszcie - obawiałem się, że narobię sobie apetytu, a film mnie rozczaruje. Niestety - obawy były słuszne. Ale nie uprzedzajmy faktów.
Film reżyserował Denis Villeneuve, którego kojarzę przede wszystkim za przepiękny "Arrival", co samo w sobie było rekomendacją. Istotnie, tutaj również dostałem kino przepiękne wizualnie. Ujęcia miasta z lotu ptaka, pustynne krajobrazy, samotne drzewo, wyschnięte, jakby nie było dla niego miejsca - to wszystko zrobiło na mnie wrażenie. Ale wykonane z rozmachem efekty wizualne to nie wszystko. Niestety, to, co w "Arrival" rzucało mnie na kolana, tutaj zostało - brakuje mi słowa - przesadzone? Brakuje mu pamiętnego, "brudnego" klimatu rodem z pierwszego "Blade Runnera". Owszem, twórcy próbowali naśladować ten klimat, na przykład dodając wszechobecny deszcz, ale mimo wszystko nawet sceny ukazujące slumsy sprawiają wrażenie wręcz sterylnych. Skutkiem tego otrzymujemy miasto nie mroczne, niebezpieczne, ale nowoczesne, neonowe.
Wydaje mi się, że "Blade Runnera 2049" próbowano uczynić zbyt dobrym, skutkiem czego został przeinwestowany. Zamiast skupić się na przykład na klimacie, zdecydowano się zadbać o wszystko naraz, np. o efekty wizualne. Niestety, rzeczy te nie zawsze współgrają, na przykład nie da się stworzyć kina noir, ukazując sterylne wnętrza. Muzyka, która najwyraźniej ma naśladować dzieła Vangelisa filmu Ridleya Scotta jest monotonna i raczej usypia niż wprowadza w odpowiedni nastrój. Poza tym, nie ukrywam, dzisiaj - kiedy widziałem filmy takie jak "Ex Machina" - tematyka filmu nie jest już ani nowatorska, ani wyjątkowa. Film sprawiał momentami wrażenie wtórnego; pytania, które widz ma sobie po jego obejrzeniu zadawać, od czasów pierwszego "Blade Runnera" pojawiały się już dziesiątki razy.
"Blade Runner 2049" to film, który wzbudza ambiwalentne odczucia. Jedni mówią o nim jak o arcydziele, inni - jak o nieudolnej kopii oryginału. Ja stawiam siebie pośrodku: Nie uważam tego filmu za zupełną porażkę, ale nie potrafię powiedzieć, że jestem zadowolony z czasu spędzonego w kinie. Jestem zadowolony, że go obejrzałem, ale za dwa tygodnie bez żalu o nim zapomnę.
czwartek, 5 października 2017
Born in PRL, czyli zdradliwy powrót do dzieciństwa
Wiele osób w nieco mniej młodym wieku lubi sobie wejść na jakąś stronę ze zdjęciami urządzeń, miejsc, scen filmów i seriali czy potraw z okresu PRL i powspominać, jak to dawniej było. Dzisiaj, za sprawą Internetu, "powrót do dzieciństwa" jest nierzadko możliwy. Tylko że można się mocno rozczarować.
Całkiem niedawno usłyszałem z przyjaciółką motyw przewodni z serialu "Policjanci z Miami". Serial absolutnie kultowy, który sprawiał, że w godzinach emisji ulice pustoszały. Każdy chciał być policjantem zwalczającym bandziorów i do tego jeszcze jeździć takim wypasionym samochodem, jak jeden z głównych bohaterów. A że dodatkowo zachwyciła nas piosenka "You Belong to the City", zechcieliśmy przypomnieć sobie odcinek, w którym utwór ten się pojawiał. Wytrzymaliśmy jakiś kwadrans, by stwierdzić, że teraz, po latach, ten serial jest jakiś... sztuczny i nudnawy.
wtorek, 3 października 2017
Kilka słów o "Czarnym Proteście"
Rok temu miał miejsce "Czarny Protest", w którym czynny udział wzięły setki tysięcy kobiet. Dzisiaj, w rocznicę tego wydarzenia, protest się powtórzył. Nie na taką skalę, ale - obawiam się - wszystko przed nami.
Dzisiaj, w rocznicę tamtego wydarzenia, kobiety znów wyszły. Nie w tak wielkiej liczbie, ale jednak. Bo nadal istnieje ku temu potrzeba. Na dowód tego organizatorki cytowały wypowiedzi polityków partii obecnie rządzącej. A także - ponoć liberalnej - opozycji.
Jestem załamany, serio.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Arcane - 7 lat czekania, ale warto było
Arcane USA 2021 Scenariusz: Christian Linke, Alex Yee Na podstawie gry League of Legends Nie jestem namiętnym graczem, ale świat gier komput...
-
Codziennie niemal przekonuję się, że współczesne czasy są niesamowicie wspaniałą sprawą dla młodych ludzi. Nawet jeśli mieszka się w zabitej...
-
Arcane USA 2021 Scenariusz: Christian Linke, Alex Yee Na podstawie gry League of Legends Nie jestem namiętnym graczem, ale świat gier komput...
-
Promising. Young. Woman USA 2020 Scenariusz i reżyseria: Emerald Fennell Nigdy nie byłem "typowym facetem". Zawsze myślałem o sobi...





